Strona Główna
jajko wielkanocne-wycinanka
jajk na twardo
jaja glisty w kale
Jaja chłodnicze
Jak Lata Wiatrakowiec
jajka pl
Jak napiasć testament
Jack Cable
jaja grypl
JACHT YACHT
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • meypaw1.opx.pl

  • Widzisz wypowiedzi wyszukane dla zapytania: j rosyjski szkoła średnia





    Temat: SP 56 na Wzgórzu
    Ech to były okropne czasy! Miło to ja podstawówki nie wspominam. Co innego
    szkoła średnia (niech żyje Kolejówka!), no i studia. Choć muszę przyznać, że
    kilkoro nauczycieli wspominam baaardzo miło (p. Ziętek, p. Myśków, p. Wróbel).
    No ale byli też tacy, którzy po dziś dzień budzą mój lęk (np. okropna pani od
    rosyjskiego i muzyki, aż z tego powodu zapomniałem jak się nazywa; taka niska,
    z ciemnymi włosami i rzekomo "dowcipna").
    Żeby było śmieszniej, nie tak dawno temu wróciłem tam jako student na praktykę.
    I jakoś przeżyłem ten miesiąc :-)
    Ale tak w ogóle to nie było sympatyczne 8 lat w moim życiu.
    Pozdrawiam jednak wszystkich znajomych (absolwenci '94) !





    Temat: najrudniejszy etap w nauce jezyka
    w szkole sredniej (niemiecki i rosyjski) i na studiach (angielski i francuski
    jako lektoraty) doszlam do wniosku, ze nie mam zdolnosci jezykowych. Potem
    wyszlam za maz za Anglika i wszystko musialam zaczac od nowa. To prawda, ze
    przebrniecie przez poczatki jest najgorsze, no bo co to za satysfakcja klepac
    w kolko te bezuzyteczne : To moja ksiazka, a to ksiazka mojegto kolegi itd.
    Wreszcie przyszedl znienacka ten wspanialy dzien, kiedy sluchajac jakiejs
    rozmowy kilku Anglikow ZACZELAM ROZUMIEC - tak po prostu. Wszystko co sie
    podswiadomie wkulo do glowy nagle zaczelo miec sens. To takie uczucie jakby
    jadac samochodem, w deszczu i ciemnosci nagle - patrzysz - a tu pracuja
    wycieraczki na szybie, ta nagla widocznosc i klarownosc. Oswietlona ulica!
    Wiesz o co chodzi! To jest wspaniala chwila i swietna nagroda na te nudy i
    cierpnienia pierwszego etapu uczenia sie jezyka. Potem juz wszystko sie toczy
    innym torem, jedziesz juz caly czas po tej oswietlonej ulicy. W podobny sposob
    nauczylam sie hiszpanskiego.





    Temat: Paradoksy rynku pracy...
    Ja tylko szybko Ad.1...
    Jest możliwe, jak najbardziej, nauczyć się kilku języków w trakcie
    studiów na uczelni technicznej. Mnie się udało 3, z czego 2 w
    stopniu swobodnie komunikatywnym (francuski, hiszpański), a trzeci -
    niemiecki - nijak nie jest dla mnie strawny... nie jestem w stanie
    się nim posługiwać ;) Żartobliwie zawsze twierdziłam, że zrobiłam
    sobie studium lingwistyczne przy... jednej z renomowanych uczelni
    technicznych.
    Nie liczę tu, oczywiście, rosyjskiego (którego uczyłam się w
    podstawówce i szkole średniej, więc na studiach sobie 'odpuściłam',
    ale spokojnie się dogadam i 'bukwy' swobodnie czytam oraz piszę)
    oraz angielskiego, którego poszerzony program miałam w liceum, a
    potem to już praktyka wymuszona przez życie, zwłaszcza zawodowe...
    Tak więc, jak się chce i jak się to komuś podoba, to można!!!



    Temat: Czy jedyną ambicja Polaków w N jest zniemczyć się?
    Powróćmy do tematu wątku!
    Sława!

    Biedne Niemcy?

    To tak jak żałować ukaranego bandyty i zbrodniarza!

    UKRANEGO W ŚWIETLE PRAWA LUDÓW CYWILIZOWANYCH

    A były projekty bardziej surowego ukarania Niemiec i Niemców: min przez
    wywiezienie większości z nich do "mało zaludnionych rejonów świata"

    I to projekty anglo-amerykańskie!

    Szkoda, że nie zostały zrealizowane...

    Ale to tylko kilku folxdojczów kłamiąc i łżąc zmieniło treść tego wątku, bo
    wrodzona zbrodniczość Niemców to temat na inny wątek.

    I ich owa misja cywilizacyjna, co zostawiła w całej Europie tylko zgliszcza,
    sieroty i wdowy...

    Bo w PRLu każdy kto chciał, to uczył się języków obcych...

    A katedry germanistyki były już wtedy na każdym uniwersytecie!

    Plus kursy telewizyjne i radiowe...

    Ja właśnie w szkole średniej wyuczyłem się niemieckiego na tyle dobrze iz po
    maturze rozmawiałem z Niemcami swobodnie, nawet sam się wyuczyłem szwabachy
    więc mogłem czytać texty nawet historyczne...

    Potem oczywiście te zupełnie nieużyteczną umiejętność zapomniałem, gdyz po
    niemiecku nie pisze się nic wartościowego...

    Więc pozostały użyteczne: angielski i rosyjski, w których to językach pisano
    wszystko co ważne na świecie...

    Ale to były tylko dygresje.

    Teraz proponuję powrót do zasadniczgo tematu wątku: Polaków w Niemczech, bo
    jest tam wielu Polaków, a nie tylko same folxdojcze!

    Pozdrawiam i zapraszam do powrotu do głownej dyskusji!

    Ignorant
    +++



    Temat: Leśny - reaktywacja
    Co jest miara czlowieczenstwa? Chyba nie calowka i chyba nie czworonozniak.
    Miara ta jest osobiste zycie kazdego czlowieka w oparciu o objektywne standarty
    (wartosci, ramy odniesienia) a te w oparciu o sprawdzone przeslanki, wtedy
    jeden czlowiek drugiemu zachowujacemu te same standarty nie bedzie wilkiem w
    czasie gdy wedlug subjektywnych ram odniesieni, wszystko idzie - zatluc,
    przewalic, torturowac - bo przecie to moja miara czlowieczenstwa a innym wara
    od tego. Taka sytuacja obawiam sie na terenie bylego ZSRR,ze podobno ludzi
    anatomie, ktorych, tak dobrze rozklada na czynniki pierwsze ten rosyjski autor
    o ktorym mi mowilas. Indywidualny subjektywizm istnial o wiele wczesniej niz za
    Hume, juz za starozytnych Grekow jako oferta jeszcze jednej filozofii zycia ale
    dopiero Kant, Hegel, Marks, Lenin, Stalin, preferowali spoleczne subiektywizmy.
    Spoleczne czy indywidualne nie prowadza do niczego dobrego. Indywidualne moga
    byc tylko niewygoda czego mozna ewentualnie unikac (albo tez smiertelne) ale
    te zbiorowe subiektywizmy moga czlowiekowi dobrze w d... dac jak historia
    pokazuje. Ja cie do niczego nie zmuszam, ale reaguje na twoje wpisy tak samo
    jak i ty na moje. Klasycznym przykladem osobistego subiektywizmu byl Eric
    harris, jeden z tych co wymordowali 12 uczniow i nauczyciela w szkole sredniej
    Columbine (Littleton, Colorado w 1999) Przed ta masakra,, Harris wyrazil swoja
    filozofie bez ogrodek "Wierze, ze jak powiem cos to wszystko idzie. Ja jestem
    prawem, i jezeli ktos tego nie lubi to umrze. Jezeli komus sie nie podoba to co
    robie to tez umrze. I zrobil to w co wierzyl.



    Temat: "Ekonomik" na Augustyna.
    :D Chyba będę jednym z niewielu którzy miło wspominają zajęcia z Panią Zymek, do
    tej pory zastanawiam się czemu wywoływała taki strach, ale chyba nigdy nie dane
    będzie mi tego zrozumieć> jeżeli chodzi o zajęcia językowe :D to po 4 latach
    edukacji nadal więcej umiałem z angielskiego wyniesionego z podstawówki niż z
    rosyjskiego (zółty=źółty ktoś kto tam był wie o co chodzi) i niemieckiego razem
    wziętych. Coś bym napisał negatywnego o JP z WF-u którego cień ciągnie się za
    mną do tej pory ( nie dawał sobie rady z młodzieżą szkoły średniej teraz myśli,
    że ze starszymi da sobie radę hehe :) ) Maty, Maty to się bałem i jak z
    polskiego można być dyslektykiem i innym jakimś to zapewne ja to schorzenie
    miałem z maty. Szczerze powiem wam, że wyjątkowo miło wspominam kobitkę od
    Ekonomi, Ekonomiki która po 4 latach sadystycznych podejść do ucznia na
    ostatnich zajęciach podniosła wszystkim bez wyjątku oceny i co nie często się
    zdrza zrobiła to z głębi serca, a przynajmniej miałem takie wrażenie. Co do mnie
    to nadal zajmuję się tym na co byłem skazany :D, ale co ważne mam z tego
    konkretne korzyści i strasznie lubię to robić. Pozdrawiam Wszystkich gorąco
    życząc Wesłoych Świąt. biuro@gkstudio.com.pl tak na wszelki wypadek. ps. Jak
    znajdę więcej czasu napiszę coś więcej



    Temat: Zegarki tamtych lat
    A ja nie pamiętam jaki mój był marki :( dostałam na Komunię, miał zieloną
    tarczę, zepsuł się w II klasie szkoły średniej, mama zaniosła do naprawy, nie
    dało się naprawić i został u zegarmistrza na części, dziś żałuję bardzo.
    Następny to rosyjski "Łucz", w którym się wykąpałam w rzeczce i się zepsuł, mam
    go do dziś oraz kilka innych, które wiszą na ścianie




    Temat: Krytyka - jak na was dziala?
    Krytyka dotyka mnie bardzo ale nie daje tego po sobie poznac.
    Zapamietuje slowa krytyki dlugo,niektore na cale zycie.
    Pamietam do tej pory slowa nauczycielki ze sredniej szkoly -"ty zmanierowana
    dziewczyno". Obrazilam sie na nia na smierc i nie chcialam odpowiadac na jej
    lekcjach. Na szczescie byla to pani od rosyjskiego i udalo mi sie przebrnac do
    nastepnej klasy z bardzo mierna ocena.
    Do tej pory nie wiem co ona miala na mysli.



    Temat: Jaki posrednik najlepszy??
    JOB-SERVICE
    Razem z mezem prowadzimy u lorda dom, oraz maly ale bardzo luksusowy hotel.
    Jestem po anglistyce, ale oprocz tego znam rosyjski (poziom szkoly sredniej) i
    szwedzki (egzamin panstwowy w Szwecji). Jednak jak do tej pory wykorzystuje
    tylko angielski, bo turysci to 95% Amerykanie i 4% Irlandczycy. 1% inne
    narodowosci, ale zadnych Szwedow. Mamy mieszkanie i utrzymanie za darmo,
    samochod do dyspozycji i super wyplaty, oraz napiwki. Wiec mozemy wszystko
    odkladac.



    Temat: EGZ. Z JĘZ. ANGIELSKIEGO JAK WYGLĄDA???
    Co do tego, że certyfikat jest o wiele bardziej przydatny pełna zgoda.
    Natomiast jeżeli ktoś chce zdawać w urzędzie tzw. egzamin państwowy, to jego
    wybór.

    W 2005 r., za czasów "wojewódzkich", zdawałem angielski w Poznaniu i rosyjski w
    Łodzi. W obu przypadkach to były egzaminy dla pilotów i przewodników, i wpisy
    uzyskałem w obu legitymacjach. W jednym i drugim przypadku płaciłem za jeden
    egzamin. Być może za czasów "marszałkowskich" jest inaczej.

    A same egzaminy organizacyjnie były bardzo podobne do egzaminu teoretycznego
    dla pilotów. Część pisemna 60% gramatyka, 40% tłumaczenia w obie strony. Część
    ustna - warunkiem dopuszczenia było zaliczenie pisemnego - to krótkie rozmowy.
    Na angielskim pamiętam tłumaczenie scenki rodzajowej na lotnisku z angielskiego
    na polski, na rosyjskim miałem pomóc rosyjskiemu turyście w zakupach w sklepie
    obuwniczym w Warszawie i na dworcu kolejowym w Sankt Petersburgu kupić bilety
    na pociąg do Moskwy.

    Oba egzaminy na poziomie dobrej szkoły średniej. Warto poczytać teksty o
    tematyce turystycznej.



    Temat: akcent i "r" niemieckie
    Jeśli Katowice uważamy za Śląsk, to moja matka uczyła się niemieckiego na WSP
    (od 1968 bodajże był to już UŚ) zdaje się w latach 1963-1968 a wcześniej w
    Śląskich Technicznych Zakładach Naukowych miała wyłącznie rosyjski, co zadaje
    zdaje się zadawać kłam Twojej tezie o niemożności uczenia się niemieckiego na
    wyższej uczelni, jeśli w szkole średniej go się nie miało. Fakt, słyszałam, że
    w Katowicach wyłącznie Liceum im. Piecka (enerdowskiego komunisty) miało j.
    niemiecki, ale to nie moje czasy, więc nie wiem na pewno.




    Temat: 58. rocznica zakończenia walk o Poznań
    Gość portalu: stanley napisał(a):

    > To nie jest rocznica zakończenia walk o Poznań, lecz rocznica
    > WYZWOLENIA Poznania! Nie miałbyś okazji pisac po polsku gdyby
    > nie wyzwolenie, ...

    Nie zgadzam sie z tym falszywym stwierdzeniem !
    Narod wyzwolony jest wolny, natomiast Polacy po wkroczeniu do naszego kraju
    Armii Czerwonej znalezli sie pod ich okupacja. Moze nie tak okrutna jak
    hitlerowska ale za to wyrafinowana, nazywajaca obludnie ten rezim "demokracja
    socjalistyczna".
    Bardzo wielu naszych rodakow zostalo zamordowanych, badz wywiezionych na
    Syberie (w tym moj dyrektor szkoly sredniej pan Czarnecki, swietny nauczyciel
    jezyka rosyjskiego, ktorego nauczyl sie wlasnie na zeslaniu)

    Sam pamietam "czerwonoarmiejcow", ktorzy panoszyli sie w Poznaniu do 1956 roku
    (na Ostroroga mieli swoja baze).
    Ciagle widzialo sie ich ciezarowki wywozace bez ograniczen mieso z rzezni na
    Garbarach, w czasach kiedy brakowalo tego miesa w sklepach.




    Temat: Studenci do szkół, bo nauczyciele wyjechali
    Dyplomy i tytuły nie są gwarancją jakości
    Dobry student może znacznie lepiej ucyć angielskiego niż kiepski nauczyciel.
    Ważne aby sam znał angielski i miał podstawowe wyobrażenie o metodyce nauczania.

    Ciekaw jestem czy licealne lekcje angielskiego uczą umiejętności mówienia,
    czytania i pisania po angielsku? Kiedyś uczyłem sie w sumie 7 lat w szkole
    języka rosyjskiego, a na egzaminie na studia nie potrafiłem odpowiedzieć na
    proste pytanie zadane mi w języku rosyjskim. Problem był, że w szkole
    podstawowej i średniej uczono mnie gramatyki i literatury rosyjskiej, a nie
    umiejętności posługiwania się tym językiem w życiu codziennym. Czy tak ciągle
    jest w polskiej szkole, że nauka jest w znacznym stopniu bezużyteczna?



    Temat: Szkoła Podstawowa nr 59 ul Kijowska 7
    Kamińskiego od muzyki, to był gość. Pamiętam jak rzucał kluczami od sali w
    osoby gadające. Pamiętam jak musieliśmy nosić mu Akordeon z pokoju
    nauczycielskiego. Panią Zegarlińską lub Zegarmińską tez pamiętam uczyła mnie w
    II klasie jednak wspominam ją bardzo źle. Nie lubiłem jej.
    Rembasowa - polonista. Powiedziała Ona mojej mamie, że nienadaję się do szkoły
    zawodowej tylko do szkoły przyzakładowej. Ja jednak poszedłem do technikum
    Poligraficznego, które ukończyłem ze średnią 4,5 i skończyłem Politechnikę
    Warszawską wydział Poligrafi z wyróżnieniem. Chciałem podejść do niej i
    powiedzieć jej kilka zdań na temat oceny Ludzi.
    Rosyjski natomiast miałem z panią Piątkowską trochę nerwowa osoba ale dobra.
    Myślę Tomku, że warto spotkać się z w murach naszej starej szkoły, którą chyba
    lubiliśmy.



    Temat: Krajowe wyniki egzaminu gimnazjalnego 2009
    jakw napisała:
    > Jak znam życie
    > to przesuną termin kiedy egzamin z jęz obcego zacznie liczyć się
    > przy rekrutacji do szkół średnich.
    >
    I znasz życie, bo właśnie tak powiedzieli :p
    Tyle że jak dla mnie to niewiele zmienia. Jaka różnica w średniej ocenie miasta
    i wsi wystarczy MEN, żeby zaakceptować wyniki egzaminu? Czy 3% będzie ok, a 4%
    już nie? To śmieszne jest. Jak kogoś w dużym mieście nie stać na szkołę
    prywatną, to też jego wynik będzie nieproporcjonalnie niski. Czy to jest ok?
    Duża dysproporcja to też jest oczywiście przygotowanie nauczycieli. Kiedy zaczął
    się boom na angielski w szkołach, ciężko było znaleźć anglistę, nawet w
    miastach. Jaki anglista przyjdzie do szkoły na etat, jeśli w byle firmie
    dostanie x razy tyle? Moje dzieci były uczone w podstawówce przez 3 lata przez
    nauczycielkę klas I-III po kursie angielskiego. Jej poziom angielskiego był
    niższy niż byle gimnazjalisty. Ale papier miała, bo taka była potrzeba.
    Nauczyciele po anglistyce w szkołach publicznych siedzą, o ile mają możliwość
    dorobienia w szkołach prywatnych, na korepetycjach i tłumaczeniach. Inne języki,
    jak niemiecki czy rosyjski, wypadają lepiej, bo tych najczęściej uczą jednak
    rusycyści albo germaniści, a nie przekwalifikowani nauczyciele plastyki.
    W sumie wcale mi nie zależy, żeby język obcy był brany pod uwagę przy naborze do
    liceum. Z jednej strony wynik z tego egzaminu jest jakimś wyznacznikiem wiedzy,
    ale z drugiej - bardziej chyba zamożności rodziców. Znacznie bardziej niż wiedzy
    z matematyki czy języka polskiego.




    Temat: Konflikt w "Czternastce" - protestują rodzice g...
    Droga Haniu!
    Skończyłem gimnazjum 49. Jestem dumny z mojej szkoły.Dla mnie nie ma różnicy
    pomiędzy 14LO a gimnnazjum -może w 14 jest troche wiecej nauki.Uczniwie naszego
    gimnazjum napisali egzamin najlepiej w województwie. To świadczy o tym,kim
    jesteśmy i co umiemy. 3 laTA STARAŃ NIE POSZŁY NA MARNE, OPLACIŁO SIĘ ZARYWANIE
    NOCY ,REZYGNACJA Z WYSOKIEJ ŚREDNIEJ. nA KONIEC 3 KLASY MIAŁEM ŚREDNIĄ 4,6 .
    ZAPRACOWAŁEM CIĘŻKO NA KAŻDĄ OCENĘ. JESTEM Z TEGO DUMNY. w 14 STCE CHCE
    ODNIESC SUKCES W OLIMPIADZIE, ŚREDNIA NIE JEST ISTOTNA . zOBACZYMY JAKI SUKCES
    ODNIESIESZ TY hANIU. ŻYCZĘ 5,0 -REZYGNACJI Z ŻYCIA TOWARZYSKIEGO, ZARWANYCH
    NOCY ,WYRZECZENIA SIE PRZYJEMNOŚCI CZASU NA ROZRYWKĘ I WŁASNY ROZWÓJ.WOLĘ MIEĆ
    3JE NIŻ KUĆ .CO DO KLASY BILINGWALNEJ TO MAMY FAKULTETY Z HISTORII,MATEMATYKI,N
    BIOLOGII,POLSKIEGO,MULTIMEDIÓW,3 GODZINY TRZECIEGO JĘZYKA -ROSYJSKIEGO LUB
    HISZPANSKIEGO, 3CIA GODZIŃE NIEMIECKIEGO ,BIOLOGIĘ ,FIZYKĘ,CHEMIE PO ANGIELSKU.



    Temat: Rusycystyka
    moje dwie koleżanki są po filologii rosyjskiej, broniły sie w lipcu 2004 i do
    dzisiaj nie mają pracy. Tylko jedna wyjechała do Rosji na 4 miesięczne
    stypendium za dobrą średnią, dziewczyna przesiedziała nad książkami całą swoją
    młodość, przez całe studia prawie nigdzie nie wychodziła. To bardzo trudne
    studia zwłaszcza na 1 i 2 roku. Ciężko też napisać prace mgr. W sumie wszystkie
    filologie to trudne kierunki studiów. Nie można po tym uczyć w szkole,
    najlepiej zostać tłumaczem albo starac sie o prace w firmie która ma kontakty
    ze wschodem. Najlepiej połączyć znajomość j.rosyjskiego z j.angielskim, zrobić
    kurs jężykowy zdac egzamin państwowy. Dzis sama znajomość jezyka to mało,
    trzeba znać obsługe komputera, marketing, coś dodatkowo. Nikt nie przyjmie do
    pracy w porządnej firmie kogos kto zna tylko jezyk.



    Temat: Rosną szanse na porozumienie pokojowe między Pa...
    Ja juz jestem poza Polska wiecej niz 25 lat. Nazuczylem sie mowic bardzo
    poprawnie Jezyka Hiszpanskiego i Francuskiego. Na co dzien rozmawiam po
    angielsku. Z Polakami rozmawiam po Polsku. W szkole/LO zdalem mature z j.
    polskiego. Mam wymagane minimu abym mogl pisac po polsku. Po tylu latach mam
    prawo zrobic jakis blad po polsku. Ostatnio czytalem ksiazki rosyjskie. Wyobraz
    sobie ze nie zapomnialem jeszcze po rosyjsku. Potrafilem jeszcze plynnie
    przeczytac strone po rosyjsku. Rosyjskiego nauczylem sie w szkole podstawowej i
    sredniej. Ktos kto jest Rosjaninem powiedzial mnie ze dobrze mowie po rosyjsku.



    Temat: w związku z tym maminym "niepracowaniem"
    Ja mam kurs sekretarsko-asystencki i w dodatku ze świadectwem szkoły
    państwowej. Komputer też. Język znam trochę rosyjski, ale noga do języków
    jestem straszna. Bierny, czytany znaczy dość szybko opanuję, ale gadać? To nie
    ja. Poza tym mam wykształcenie tylko średnie, a teraz każdy cholerny cinkciaż
    po podstawówce chce mieć sekretarkę wyedukowaną, bo sam tępy. Pracowałam kiedyś
    u gościa, który był magistrem fizyki, firma wdrażała systemy komputerow, a on z
    trudem odróżniał monitor od klawiatury, a maila to już w ogóle odebrać nie
    potrafił.
    Poza tym ja wcale nie tęsknię za pracą. Na razie zaczynam szukać czegoś, żeby
    dorobić, potem zobaczymy, ale chwilowo praca legalna nie wchodzi w grę. Chyba,
    że ktoś mi zapłaci powiedzmy 1000,-. A nikt mi tyle nie da.




    Temat: Opiekunka/pomoc domowa - Niemcy Kaiserslautern
    Prosze mi zaufac a napewno bedzie Pani zadowolona....Ucze sie dopiero jezyka
    ale jest do opanowania ...Znam jezyk wloski , rosyjski , troche
    angielski....wszystkich nauczylam sie bedac za granica wiec niemiecki rowniez
    opanuje ....wprawdzie uczylam sie w szkole ale malo pamietam...Bylam przez
    miesiac w Haidelbergu i calkiem niezle mi szlo...Mieszkam w Drawsku Pom ..100
    km od Szczecina a 150 od granicy z Niemcami.Mam srednie wyksztalcenie , jestem
    zadbana , czysta osoba i umiem gotowac.Jestem pogodna i usmiechnieta i czula na
    cierpienia innych....wiem co znaczy cierpienie.Bardzo chce sie nauczyc jezyka..



    Temat: Polska Lista Płac (3) - od 2700 do 6999 zł
    Gość portalu: Anka napisał(a):
    > Nie tyle jestem "naiwna" co sama znam taką osobę. Kończenie
    edukacji na
    > poziomie szkoły podstawowej nie zawsze świadczy o "pędzie do
    wiedzy" ... a
    > raczej jego braku.
    > Osobą tą jest moja mama. Nie będę rozpisywać się o jej losie
    ale formalną
    > edukację zakończyła na szkole podstawowej (+ nieskonczony
    ogólniak). I zna
    > biegle rosyjski, hiszpański, angielski i włoski.

    Bardzo sie ciesze, ze twoja mama jast tak zdolna jezykowo.
    Jezeli sie nie myle (+ nieskonczony ogólniak) liczyl sie
    zawsze jako niepelne srednie.

    Natomiast wracajac do Pani ze zwiazkow zawodowych.
    Podejrzewam, ze przez lata wspinania sie po szczeblach drabiny
    zwiazkowej, nie miala tak wielkiej ilosci czasu na "wloczenie
    sie" po swiecie i realnym opanowaniu znajomosci tylu jezykow.

    Inna sprawa jest, ze wielu z nas sie wydaje, ze jezeli uczylismy
    sie jezyka przez 4 lata, to juz go umiemy.
    Nie tak wielu mialo szanse naprawde sprawdzic wartosc tej nauki
    i w rzeczywistosci sprawdzic jak dobrze mogli sie skomunikowac
    z kims mowiacym tylko tym jezykiem.




    Temat: Dzieciaki raczej bez klasy...
    Muszę szczerze przyznać że nie widzę nic złego w fakcie że zdolne, ambitne
    dziecko nie widzi swojej przyszłości w prostej pracy fizycznej.
    Mój teść jest woźnym w szkole. Wykonuje ciężką, nudną, mozolną, ograniczającą
    go pracę. W zamian otrzymuje jakąś 1/3 średniej pensji. Wegetuje. Wykonuje
    swoją pracę dobrze ale nie przynosi mu ona najmniejszej satysfakcji. Ma dużo
    wyższe kwalifikacje, co z tego skoro w jego wieku nie mógł znaleźć
    jakiejkowliek innej pracy. Oczywiste jest dla mnie że odnoszę się do niego z
    takim samym szacunkiem jak do mojego taty który pracuje w firmie handlowej.
    Szanuję go i jego pracę i nigdy nie pozwoliłabym synowi na pogardę wobec
    dziadka... ale nie jest to przyszłość o jakiej marzę dla mojego dziecka. I nie
    wydaje mi się żeby jakiekolwiek dziecko miało ambicje zostania sprzątaczem.

    Dla mnie to oczywiste że osoby o większym potencjale intelektualnym powinny go
    rozwijać do granic możliwości i sięgać po najlepsze zawody, zarezerwowane dla
    najlepszych. Każdy potrafi sprzątać. Nie każdy potrafi operować serce albo
    tłumaczyć symultanicznie z arabskiego na rosyjski. I jest to dla mnie oczywiste
    że prawnik, chirurg, tłumacz itp. zarabiają 5x więcej niż sprzątaczka, choćby
    dlatego że dobre parę lat dłużej uczyli się swojego zawodu. I uważam że ktoś
    kto ma zdolności i potencjał intelektualny rzeczywiście marnowałby swój
    potencjał wykonując proste prace fizyczne które może wykonać każdy, nawet
    analfabeta.




    Temat: Wycieczki samochodowe po Europie.
    > To jest przybliżona średnia cena z różnych ofert

    Czyli nie ma tak źle :-)

    > Wierzę w Ciebie - w/g mnie spokojnie nauczysz się szybko czytać drogowskazy

    Oj, tutaj to się chyba przeliczysz ;-)

    > Powtórka z cyrylicy przyda Ci się w Bułgarii.
    > W Grecji to radziłbym Ci jednak przejść na grekę. :)

    Rozumiem doskonale, chodziło mi o to, że skoro już nawet rosyjskiego nie
    pamiętam, a uczyłam się go 4 lata "w szkole i na różnych kursach" ;-) (nawet
    sporo osiągałam na konkursach prozy i poezji rosyjskiej i radzieckiej ;-)) to i
    greki tak szybko nie załapię...



    Temat: Ile zarobić by móc godnie (normalnie?) żyć?
    mount.everest napisał:

    > Niedawno urodził mi się syn. Mamy na naszą trójkę (czwórkę właściwie, bo jest
    > jeszcze pies Umbra) 930 pln/miesiąc. Mieszkamy w domu, który notorycznie
    trzeba
    >
    > remontować (może wiecie, o co chodzi - wybuchający stary piec gazowy w
    > łazience, odpadające kafelki).Jestem młodym człowiekiem, lada chwila z
    dyplomem
    >
    > Uniwersytetu Jagiellońskiego, dużą ilością szkoleń interpersonalnych, średnią
    > (komunikatywną) znajomością angielskiego i podstawami rosyjskiego. Cholera
    > tylko normalności brak w kraju...Życzę wszystkim powodzenia i radości, nawet
    z
    > małych zarobków.Przecież musi być lepiej!

    mount,everest, Napisal (a) Przeciez musi byc lepiej!
    W zyciu jest tak jak jest bo niestety wiekszosc ludzi wychodzi z zalozenia ze
    tak jest. Ja mysle ze trzeba dazyc do lepszego zycia i sie starac o lepsza
    prace itp.Pozd. z Kaliforni.
    PS. Nawet wrucic do szkoly jezeli jest to mozliwe aby sobie przyszlosc
    ulorzyc.



    Temat: >ludzie z Lidzbarka tu nie pisują<
    Z perspaktywy czasu patrzac - nie stresowałam się nigdy szkołą. Nie dlatego, ze
    nie było problemów, ale raczej dlatego, że nigdy nie było problemów nie do
    roziwązania. Więc nawet jesli z matmy nie było rózowo, to jakoś to na luzie
    przyjmowałam. Faktem jest, że dzieki p. Włodkowskiej myśłałam, że jestem
    totalna nogą z matmy. Okazało się jednak, że nie jest źle - na studiach jako
    jedna z nielicznych na roku nie miałam z matmą problemów:)
    Drewnem totalnym byłam i jestem z historii i z wielką sympatią wspominam p.
    Kopcych, która mi nigdy nie sprawiała problemów, tylko przymykała oko na
    moje "naukowe" wyczyny.
    Wasiakowej nie lubię, ale to chyba przez osobiste zatargi. Ona mnie tez nie
    lubi, więc jesteśmy kwita.
    Śmiesznie było na rosyjskim z "Jasiową", a to przez to, że jako wychowankowie
    germanistki - zdecydowaliśmy się zdawać rosyjski na maturze. Była nas garstka,
    jakies 8 osob, ale mieliśmy luzy straszne, a oceny na maturze były wystawiane
    na zasadzie: musi być wyzsza srednia niż u Sawczukowej;)
    Ech, to były czasy:)




    Temat: jakie jezyki znamy?
    angielski-CAE
    niemiecki-ZMP
    francuski-rozumienie ok. 80%, płynna rozmowa
    rosyjski-w miarę płynnie (8 lat nauki w szkole podst. i średniej)
    hiszpański-rozumienie ok, troche gorzej z płynną rozmową
    niderlandzki-w miarę
    włoski-rozumienie i wymowa bez większych problemów
    szwedzki-świeżo skończony kurs ESKK, znajomość "przećwiczona w boju"

    Uczyłem sie też irlandzkiego (ogólne pojęcie), walijskiego, arabskiego (został
    mi w pamięci alfabet i parę słówek) i japońskiego (sylabariusze trochę
    pamiętam, kilka kanji też i podstawowe zwroty).
    Obecnie zaczynam nowogrecki, w kolejce są węgierski, bułgarski, portugalski,
    chiński, hebrajski...
    W większości przypadków nauka indywidualna (podręczniki, kasety).
    Pozdrawiam
    Raf



    Temat: Kaczyński: spotkanie z Putinem nie w Moskwie
    kompletny odjazd
    Czy on zgłupiał do reszty? A może się spotkają w jakiejś toalecie w Brukseli?
    Jeśli problem powstaje na etapie samego miejsca spotkania, to ciekaw jestem co
    ma być tematem rozmów. Pomijam kwestię języka, w jakim będą się toczyć. Putin
    zna angielski i niemiecki. Kaczyński zna rosyjski, bo uczył się go w szkole
    podstawowej i średniej. Podejrzewam, że ze względów ambicjonalnych zaproponuje
    esperanto ;)



    Temat: Krajowe wyniki egzaminu gimnazjalnego 2009
    Nie, źle mnie zrozumiałaś.

    Ja stawiam teze że są dwie populacje jeśli chodzi o naukę ang-uczone
    kiepsko w szkołach publicznych, i uczone (douczane) dobrze poza
    szkolnictwem publicznym (jeśli jest średnia w okolicach 48 to nawet
    bardzo dobrze !!!).

    Różnica miasto-wieś (która jest zawsze !!! i w matematyce i polskim
    i trąbi się o tym od lat, to nie jest żadne moje odkrycie)
    , wyjątkowo widoczna w przypadku ang, potwierdza moją teze, bo na
    wsi z dobrym nauczaniem (czytaj: NIEPUBLICZNYM) jest kiepsko-jego
    tam poprostu nie ma, i na nie mieszkańców wsi nie stać.

    Właśnie słucham wywiadu w Tok FM z panem Konarzewskim szefem CKE, i
    powiedział że różnica między miastem i wsią w angielskim jest
    dramatyczna !!!!! i to jest ich największe ODKRYCIE (sic !)
    tegoroczne. Mówi że powodem jest poziom anglistów, że na wsi
    zdarzają się angliści którzy potrafią powiedziec tylko Good
    morning. Powiedział że nie może być jeden test dla miasta i wsi, bo
    dla wsi był za trudny, a dla miasta za łatwy (to prawda !!!). Mówi
    że rosyjski na wsi tak dobrze, bo wypchnięto rusycystów na wieś (z
    powodu popytu na angielski), i tam są wszyscy najlepsi rusycyści.
    Niemiecki-nie ma podziału miasto/wieś i nie umiał tego wytłumaczyć,
    czemu ?. Konarzewski stawia wyraźnie granice miasto/wieś, ja gdzie
    indziej szkoła publiczna/nauczanie niepubliczne.



    Temat: rok rocznie 45tys ofiar amerykańskiego systemu
    Rosja a Brazylie czyli bulszitu ciag dalszy
    de_oakville napisał:

    > Jesli ktos mi napisze, ze w Rosji zyje sie lepiej niz w Brazylii,
    > to nie uwierze.

    jasne sadzac po twoim nicku siedzisz w USA i jestes na poziomi Smpsona homera
    niejakiego. Taka srednia tamtejszej populacji.

    > I nie chodzi mi o wolnosc slowa, bo pod tym wzgledem

    <LMAO> ha ha a niby w USA jest wieksz wolnosc slowa?!

    > Dochod narodowy na jednego mieszkanca? Wyzszy w Rosji?
    nominalnie o 50% jako PPP (se sprawdz co to znaczy) o 200%

    > Uczylem sie kiedys w szkole w PRL-u rosyjskiego wierszyka
    +
    > zas chodzi o glodowanie, to oddajmy glos obiezyswiatom dawnych lat
    > 60-tych (Olgierd Budrewicz, "Pozlacana Dzungla".)

    no jesli to sa zrodle twje wiedzy to proponuje nastepne posty zebys pisal o
    Australii a ja sobie wtedy odswierze "tomka wsrod lowcow glow" bedziemy wtedy
    na ty msamy mpoziomi

    > "Brazylia jest jednym z tych krajow, gdzie mozna zyc 'z powietrza';
    >

    szkoda ,ze nie wiedza o tym miliony glodnych iniedorzywionyc hw fawelach.

    > A jak jest pod tym wzgledem w Rosjii.
    z glodu nikt nie umiera od czasow Gruzina stalina i jeweirjskiej kliki a co?




    Temat: kim jesteście z zawodu?
    O rany, chyba tu za wysoki poziom dla mnie. Ja niestety mam tylko wyksztalcenie
    srednie, ale za to duze doswiadczenie zawodowe i to w róznych dziedzinach.Ze
    wzgledów rodzinnych musialam podjac prace bardzo szybko, bo juz w 17 roku
    zycia. Uczylam sie wiec i pracowalam. Planowalam studia prawnicze, ale niestety
    zycie potoczylo sie inaczej. Mimo niecheci do cyferek pracowalam 17 lat jako
    ksiegowa ( w miedzy czasie rodzac moja pierwsza córeczke),potem bylam
    sekretarka i fakturzystka, tzn.robilam to, co w danym czasie mozna bylo
    znalezc. Teraz jestem gospodynia domowa i czekam na nasze malenstwo, chociaz
    jednoczesnie chodze do szkoly uczyc sie jezyka niderlandzkiego( jak na razie
    znam tylko angielski i rosyjski). Teraz mam problem tego typu: ja jestem Polka,
    a mój maz Holendrem. Planuje mówic do naszej córeczki po polsku, najwiecej jak
    sie da, tatus bedzie mówil oczywiscie takze w swoim ojczystym jezyku, czyli po
    niderlandzku. Czy dziecko moze miec z tego powodu jakies problemy?



    Temat: Psucie matury, psucie edukacji
    Mam obecnie 41 lat.3 lata temu postanowiłam iść do liceum wieczorowego.Ponieważ
    wiek sprzyja ambicjom kułam niemiłosiernie.Szkołę ukończyłam z bardzo dobrym jak
    dla mnie wynikiem średnia 4,5.Podobnie zdałam maturę.Polski 41% pisemna,50%
    ustna.Rosyjski 95% ustna,72% pisemna.WOS na 62%.Jak dowiedziałam się z licznych
    wypowiedzi P.Giertycha mogłam wogole odpuścić 1 egzamin.Mój wiek i takie wyniki
    świadczą o tym ,że trzeba się uczyć,a poza tym mieć ambicje by zdać maturę jeśli
    już do niej się podchodzi!Wydaje mi się,że Pan Giertych psuje młodzież takim
    podejściem do najważniejszego egzaminu w życiu.Po tej maturze czuję niesmak do
    nauki.Chciałam iść na studia,ale po co.Uważam Pana Giertycha za kogoś
    niekompetentnego na stanowisku ministra.Za jakiś czas wystarczy zawodówka by iść
    na studia!!!
    ,




    Temat: Litości - dajcie ludzim zyć.
    To nie rywalizacja jest zła ale nadmierne przywiązywanie wagi do miejsca w
    rankingu. Ostatnio moja teściowa stwierdziła "gdyby Andrzej sie solidnie uczył
    wszystkiego to miałby 6 od góry do dołu i był pierwszy w szkole" odpowiedziałam
    po prostu "tylko po co?". Po co ma rezygnować z wielkich pasji, które powodują,
    że ma wypieki na policzkach i błysk w oku ("motoksiążki" Clarksona, spawanie w
    garażu w celu przerobienia zepsutej pralki na klimatyzator, ratowanie rannego
    zakładnika w Counter Strike przy współpracy graczy z połowy świata i własnej
    matki, która oprócz osłony z broni ręcznej AK47 zajmowała się tłumaczeniem co
    mówią Rosjanie aż w końcu dziecko doszło do wniosku, że lepiej się tego
    rosyjskiego po prostu nauczyć) żeby stał się wspomnianą przeze mnie "maszyną do
    robienia średniej?" Lubię rywalizację, jest pewnym sposobem weryfikacji swoich
    umiejętności, ale nie jedynym- wszak wśród ślepców jednooki jest królem. Szkoda,
    że przytoczona przez Pana Eksperta klasyfikacja osobowości nie jest wiedzą
    powszechną wśród nauczycieli i rodziców.



    Temat: Wojna Domowa, ulica Rolinicza itp... Nazwiska
    wlasnie przewertowałem encyklopedię... nie wiedziałem ilu mądrych ludzi zostało
    zlekceważonych w naszej edukacji szkolnej....
    np Polak który scharakteryzował sposoby wstawania z łóżka. Ryszard Budź.. teraz
    mówi sie od jego nazwiska: zbudź sie, albo obudź sie.. w zależności w jaki
    sposób mamy wstać.
    No a co zrobilibyśmy bez czeskiego krawca z Pragi: Zdenka Dzinsa, który to
    pierwszy uszył spodnie. teraz mamu spodnie Dzinsowe.
    No a kim był Tart? Nikt już nie pamięta skąd pochodzi bułka Tarta....
    albo matematyk rosyjski Tramwajow który pierwszy wymyslil formę oznaczajacą
    nieskończoność. Była to pętla Tramwajowa. tyle że zgapił to od niego i
    opublikował matematyk niemiecki dlatego zanmy tylko wstęgę Möbiusa.
    Albo niejaki Średń. Sam był nauczycielem, dyrektorem i sprzątaczką w swojej
    szkole w której dawał wykłady przewyższające tematyką wiedzę elementarną.
    Dlatego teraz mówimy szkoła Średnia.



    Temat: Niektore aspekty rosyjskiego humoru
    anulkina napisała:

    > rosyjskiego nie znam, za późno sie urodziłam by w szkole sie uczyc :P

    moja kuzynka w tym roku skończyła liceum i przez całą szkołe średnią uczyła sie
    rosyjskiego...




    Temat: Szkoła Podstawowa 308 ul.krasiczyńska
    Tu rocznik 74 klasa D, najbardziej niesforna, wychowawca P. Szklarska od
    rosyjskiego, super babka, piła, dzięki niej przez całą średnią szkołę nie
    zaglądałam do rosyjskiego, miałam 5.



    Temat: Rusycystka/Rusycysta na wczoraj potrzebny/a !!!
    Rusycystka/Rusycysta na wczoraj potrzebny/a !!!
    Witam,

    Proszę o kontakt osoby które znają lub sami
    udzielają korepetycje z jezyka rosyjskiego w Poznaniu/okolice.
    na poziomie szkoly sredniej!

    Dzieki za informacje
    Adam 606250040



    Temat: Dla milosnikow pieknego jezyka czeskiego
    A ja wspominam sliczny przyklad ze szkoly średniej. Nauczycielka j. rosyjskiego
    mówi do mnie:
    "Ja łożus' na tebia".
    Śmiechu w klasie bylo wiele. A jakże!!!
    A znaczy to, "liczę na ciebie"
    Pozdrawiam



    Temat: Rusycysta/Rusycystka na wczoraj - pilne!
    Rusycysta/Rusycystka na wczoraj - pilne!
    Witam,

    Proszę o kontakt osoby które znają lub sami
    udzielają korepetycje z jezyka rosyjskiego w Poznaniu/okolice.
    na poziomie szkoly sredniej!

    Dzieki za informacje
    Adam 606250040



    Temat: Heineken open'er festival ! 8-10.07.2005
    kill_yourself napisała:

    > Btw. - uczysz się rosyjskiego?
    > pozdrawiam

    Od kiedy skończyłem szkołę średnią (a było to parę lat temu) to już nie




    Temat: VII LO Kopernika - absolwenci pokażcie że żyjecie
    Zdałam maturę w 1974r. Wychowawczynią była p. Rolska. Czy ktoś ją lubił? Szkołę
    oceniam jako średnią. Najbardziej lubiłam panią Wudkiewicz od
    rosyjskiego. "Zbroja" mnie nie denerwowała tak, jak innych. Wspomina się
    czasem, bo to młodość, ale tak sobie...



    Temat: Tłumacz przysięgły - pomóżcie :)
    Tłumacz przysięgły - pomóżcie :)
    Potrzebuję Waszej światłej rady i jakiejkolwiek pomocy. Ale może naświetlę
    temat.

    W piątek składałam papiery w Sądzie Okręgowym w Warszawie o bycie tłumaczem
    przysięgłym z języka rosyjskiego. Język znam bardzo dobrze - każdy egzamin
    mogę zdać nawet przez sen. Od kilku lat pracuję w centralnej państwowej
    instytucji, często tłumacząc różne Umowy, biorę udział w negocjacjach
    dwustronnych i bilateralnych na szczeblu ministerialnym, dotyczących różnego
    rodzaju aktów prawnych, występuję w Sądzie jako zwykły tłumacz (w pracy
    otrzymałam pozwolenie na współpracę z Biurem Tłumaczeń - dodatkowy zarobek),
    tłumaczę też teksty z obcego na obcy język (znam ich pięć). Jeżeli to
    istotne, to maturę zdawałam na Litwie, bo tam kończyłam szkołę średnią z
    rosyjskim językiem wykładowym. Natomiast studia wyższe kończyłam już w Polsce.

    Pani, która przyjmowała moje dokumenty, powiedziała, że nie mam szans, gdyż
    kończyłam nieodpowiedni kierunek studiów - dziennikarstwo. Powiedziała, że
    muszę "zdobyć" zaświadczenie o poziomie znajomości języka rosyjskiego z
    Wydziału Rusycystyki UW. Nie "przemówiło" do Niej to, że w indeksie mam jak
    byk - wpisane egzaminy z rosyjskiego, który był moim lektoratowym językiem i
    zawsze go zdawałam eksternistycznie - z marszu, od razu wchodząc na egzamin.
    Na Uniwersytecie powiedziano mi, że takie egzaminy odbywają się w czerwcu. A
    ja mam tylko tydzień na uzyskanie takiego zaświadczenia. Czy jest to możliwe,
    czy możecie mi jakoś pomóc i doradzić, jak mam "obejść" to idiotyczne moim
    zdaniem rozporządzenie? Przecież potem odbywa się egzamin językowy, na którym
    sprawdza się merytoryczną wiedzę i co ma piernik do wiatraka, kto jakie
    studia wyższe skończył, jeżeli może znać język (wcale nikogo nie postponuję)
    w takim samym stopniu, jak absolwent rusycystyki?

    Bardzo proszę, doradźcie, co mam robić, z kim się skontaktować, jak mam
    załatwić tę sprawę.

    Pozdrv.




    Temat: Żeglarski program Politechniki Gdańskiej
    Gość portalu: BYLY napisał(a):

    > Chcialem powiedziec , ze przychodzac na PG moj angielski byl
    > calkiem niezly, jednak byl on bardzo ogolny. (...) Korzystajac z
    > literatury angielskiej czeęsto trudno bylo odnależc tlumaczenie
    > z dziedziny chemii,

    Jeśli Pana język angielski był ogólny a zamierzał Pan studiować chemię (która
    była w Pana obszarze zainteresowania, jak rozumiem) to nie rozumiem co stało na
    przeszkodzie już w szkole średniej oswajać się z angielskojęzyczną literaturą
    fachową ? Albo podczas studiów, gdzie do dyplomu było całe 5 lat ?

    > A przeciez
    > nie musialo by tak byc gdyby angielski byl na uczelni
    > bardziej "sprecyzowany" tematycznie.

    Eeee na PG, jak pewnie Pan wie, Studium Języków Obcych jest jedno na całą
    uczelnię, więc trudno mi sobie wyobrazić, żeby te biedne kobitki miały każdej
    grupie z osobna wykładać niuanse ich specjalności... Zwłaszcza że wykłada się
    tam nie tylko j. angielski ale i niemiecki, hiszpański, rosyjski i pewnie
    inne...

    > PS: widze , ze bardzo drazliwa jest dla Pana(i) krytyka PG.
    > Skoro twierdzi Pan(i), ze angielski powinien byc opanowany w
    > czasach liceum, to moze pojdzmy dalej i zrezygnujmy zupelnie z
    > nauki jezykow na uczelniach wyzszych? Tylko trzeba pamietac, ze
    > czesto studenci pochodza z malych miejscowosci gdzie nie ma
    > zaplecza do nauki jezyka, a tym barddziej informatyki. Wlasnie
    > takie podejscie jak Pana(i), czesto bylo mi dane spotykac w
    > czasach studiowania. Informatyka spedzala sen z powiek moim
    > znajomym, poniewaz nie mieli oni wczesniej kontaktu z
    > komputerem, bo nie bylo ich stac na zakup, a na wyposazeniu
    > szkoly byly komputery typu Atari 65 XL. Tacy ludzie nie byli
    > rozumieni i dalej dyskriminowani przez takich prowadzacych co
    > uwazaja, ze jezyk i informatyka powinno byc opanowane w liceum.

    Dlaczego zatem chce Pan zacząć od reformowania Uczelni a nie tego co jest
    prezentowanym przez Pana problemem, czyli szkolnictwa średniego ?

    Co do likwidacji nauczania języków obcych na uczelni - w zasadzie się zgadzam.
    Jak zacząłem studiować - kiepsko znałem angielski. Znałem niemiecki. I 1,5 roku
    lektoratu języka angielskiego na uczelni nic praktycznie mi nie dało. Nauczyłem
    się go sam przez 3 kolejne lata. Nie oczekiwałem że uczelnie będzie nadrabiać
    moje zaległości ze szkoły średniej, bo to nie jest jej celem. Sam to robiłem.
    I przygotowując pracę dyplomową też korzystałem dużo z literatury angielskiej,
    i też stawałem często przed murem mojej niekompetencji jeśli chodzi o
    słownictwo fachowe. Ale wtedy były już takie narzędzia jak słowniki
    specjalistyczne czy internet...



    Temat: słuch a studia
    Hej,ja mam 32 lata, głęboki ubytek słuchu obustronnie,typu odbiorczego,
    mieszany, na poziomie 90-100db. W wieku 2 lat miałam na zdrowych uszach robioną
    paracentezę, w efekcie przebity nerw słuchowy obustronnie. W wieku 6 lat
    właściwą diagnozę postawili, a w wieku 8 lat dopiero pierwszy jeden aparat
    słuchowy Siemens. Chodziłam do masowej podstawówki i szkoły średniej. Jestem mgr
    ekonomii po Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, a ubiegłym roku zrobiłam
    podyplomowe Rachunkowość też na AE w Poznaniu. Nie miałam żadnej taryfy ulgowej.
    Język angielski był i ustny i pisemny. Nie było systemu wspomagającego, do dziś
    chyba nie ma na tamtejszej uczelni. Najgorzej wspominam podstawówkę, bo nie było
    zrozumienia, wręcz byłam szykanowana, bita, ubliżana, poddawano mnie różnym
    testom. Dyktanda nauczyłam się pisać na 5, wyróżnienia z konkursów
    ortograficznych, recytatorskich... W szkole średniej i na studiach mało kto
    wiedział,że mam problemy ze słuchem :).Jak radziła sobie? Zacinęłam zęby,
    podwójnie sie uczyłam, na wykładach siadałam najczęściej centralnie, lub
    bardziej z przodu, gapiłam się w usta wykładowców, a ubytki w notatkach
    uzupełniałam w trakcie, albo po wykładach. Jak coś ktoś czepiał, to mówiłam
    wprost(ale to na studiach). Musisz sama ocenić w jakiej sali, gdzie najlepiej
    siadać. Różna akustyka, różni wykładowcy. Ja miałam awaryjnie kogos do kogo mogę
    się zwrócić o naotatki, dzis w dobie kserokopiarki nie ma problemu z dostępem do
    notatek. Jeśli uczyłaś się rosyjskiego, to powinno ci pójśc dobrze. W razie
    czego weź parę lekcji przed studiami. A na uczelni wybierzesz sobie stopień
    trudnośći. Dziś jest łatwiejsza edukacja niz ta, którą ja miałam, ja wszędzie
    wytyczałam ścieżki dla takich jak my, udowadniałam,że my możemy z powodzeniem
    skończyć studia :). Życzę Ci dużo sukcesów i pokaż co potrafisz osiągnąć! Magda



    Temat: Krakowski uczony skarży Akademię Polonijną
    Jestem studenką na AP. nie uważam sie za osobę mało inteligentną lub w
    jakikolwiek sposób ograniczoną.nie dostałam się na uczelnię państwową tylko
    dlatego,że u nas w Polsce,by studiować na uczelni państwowej trzeba zapłacić
    łapówkę, często są to ogromne kwoty na zapłacenie, których trzeba mieć dużo
    pieniędzy. nie jest to prawdą, że studentami AP są biedne mało inteligentne
    dzieci bogatych rodziców.większość moich koleżanek nie pochodzi z bogatych
    domów.nie mogły sobie pozwolić na lekcje prywatne w szkole średniej,więc za ten
    brak pieniędzy muszą płacić teraz,spłacamy na raty te pieniądze,bo nasze szkoły
    średnie nie przygotowują nas na studia!!!!!!!!!!!!jestem głęboko
    rozgoryczona,że postępowanie ks. Krynskiego ma wpływ na opinię o nas
    studentach.przepraszam nie miałam pieniędzy by zapłacić za dostanie się na
    wyższą uczelnie,wybaczcie mi,że urodziłam się w kraju skorumpowanym, w którym
    liczą się tylko układy i układziki.
    Miałam zajęcia z prof. Smagą nie wzbudzał mojego szacunku, na zajęcia
    przychodził nieprzygotowany, zamiast prowadzić wykład z translatoryki, która
    była przedmiotem ogólnym pan profesor rozwodził się tylko i wyłącznie na temat
    języka rosyjskiego.nie wiem może nie miał nic innego do powiedzenia wkońcu jest
    rusycystą.
    Nie zamierzam źle się wypowiadać o innych uczelniach lub kogokolwiek ośmieszać
    w bardzo prymitywny sposób, tak jak to robili inni.uważam,że zanim się zacznie
    oczerniać biednych studentów trzeba spojrzeć na samych siebie.mam koleżankę,
    która jest lekarzem i powiedziała mi,że wolałaby nie dostać się do kilku swoich
    koleżanek i kolegów ze studiów na leczenie,a wydawałoby się,że lekarz to tak
    odpowiedzialny zawód.
    uważam,że bardzo dużo się nauczyłam na tej uczelni, daje ona duże mozliwości
    jeśli ktoś ma ochotę się uczyć, a jeśli nie ma ochoty to tutaj potrafią zmusić
    do nauki.grożba płatnej poprawki dobrze działa na szare komórki.wiem to z
    doświadczenia:-)wolę się uczyć.



    Temat: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw
    Gość portalu: no name napisał(a):

    > >Masz rację . Zdawalność matury jest stanowczo za wysoka .
    > >Ale pomyśl przy starej maturze była jeszcze wyższa
    >
    > Wrecz przeciwnie - była taka sama, ale na uniwersytet
    obowiazywałay
    > EGZAMINY WSTEPNE + podsumowanie ocen z matury na przedmioty
    > kierunkowe, dzieki czemu na rok nie przyjmowano hurtem wszystkich
    > idiotów na raz, bo odpadali na egazminie. Teraz tego nie ma.

    A jeszcze dawniej nie zwracano uwagi na oceny z matury; liczył się
    tylko i wyłącznie egzamin wstępny. A był taki, że wolałbym jeszcze
    raz zdawac całą maturę, niz taki egzamin. Np. na Wydział Elektroniki
    był egzamin pisemny i ustny z matematyki, bez żadnych zwolnień.
    Zadania takie, że kilka osób zrezygnowało, złożyło puste kartki i
    ostentacyjnie wyszło z sali. Potem egzamin ustny z fizyki. Potem
    pisemny z języka obcego nowożytnego(do wyboru rosyjski, angielski,
    francuski lub niemiecki). I tu zemściło się lekceważenie tego
    przedmiotu w szkole średniej. Oczywiście język rosyjski z wiadomych
    względów był lekceważony, ale to nie znaczyło, że uczono się
    gorliwiej angielskiego, niemieckiego i francuskiego. Na tym
    egzaminie wywróciło się najwiecej kandydatów.Był to rok 1964. W 1968
    wprowadzono dodatkowe punkty "za pochodzenie" robotnicze lub
    człopskie. Ale jak ktoś był matoł to i to mu nie pomogło. Dochodziło
    też do zabawnych nieporozumień, bo pewna kandydatka napisała w
    rubryce "zawód ojca" - sztukator. Komisja kwalifikacyjna uznała to
    za coś związanego ze sztuką i punktów nie przyznała, ale to nie była
    uczelnia techniczna.




    Temat: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim
    Specjaliści? W jakiej dziedzinie?
    Specjaliści? W jakiej dziedzinie?
    Umiejętności w korporacjach? Wybacz. Jakie?
    Wykładowcy na uczelniach sami to przyznają (znam wielu, choćby ze studiów lub
    pracy i kontaktami z Polibudą), poziom jest dramatycznie niski. Przez matury,
    przez poziom w szkołach średnich, przez rodziców. Zakładam, że nie dotyczy to
    wszystkich. Przychodzą do nas praktykanci i dyplomanci. Jestem załamany.
    30++ także zna bardzo dobrze obsługę komputerów. Może dlatego, że wychowali się
    na starszych wersjach obecnych podstawowych programów i pochłaniali każdą nową
    wersję. Jak porozmawiasz z nimi to okaże się, że jak będziesz używał Word-a 2.0
    i 2007, to będziesz korzystał z tych samych funkcji w 99%. To samo dotyczy
    Excel-a, no ale w 90%. Auto-CAD 9 i 2009 - 80%, Inventor 4 i 2009 - 85%. Mają
    zapewne poprawione metody obliczeń, ale różnią się interface-m. No i objętością
    na dysku. I nie tylko biurowych, ale także specjalistycznych. Jeżeli zarządza
    się pracą inżynierów, to muszę znać. Choćby po to aby nie być ściemnionym. Ja
    znam dwa języki obce na dobrym poziomie (n+a), i wielu moich znajomych zna.
    Poznałem, ponieważ to było konieczne. W szkole średniej i podstawowej także
    miałem inny język niż tylko rosyjski. Obecni absolwenci nie potrafią myśleć, nie
    potrafią szukać w materiałach źródłowych i samych materiałów źródłowych. Należy
    posiadać wiedzę merytoryczną kończąc studia, następnie ją rozwijać. I nie piszę
    (mówię) tego z wiadomości zasłyszanych, ale z doświadczenia. Nawet z "google"
    mają problemy. Też mam doświadczenie w korporacyjnym systemie zarządzania, i
    niestety, ale tam też się nie sprawdzają. Nastawienie tylko na "wyścig szczurów"
    jest błędne. Polecam przypowieść o indyku, który najadł się karmy dla byka.




    Temat: Absolwenci "podstawówki" Nr 9 na ul.Sobieskiego
    Chyba ja jestem tu najstarszy... Aż strach... Skończyłem w roku 1971 tę budę...
    Pamiętam co następuje:
    - Kierownikiem szkoły (nie dyrektorem!) był p. Żurawski,
    - jego zastępcą był p. Stanisz (widuję go do dzisiaj, Harcerz! przez duże "H" z
    całym szacunkiem, bo bardzo sympatyczny gość)
    - moja wychowawczyni pani Henryka Liwoch (czasami ostra, ale złota kobieta,
    bardzo dobra polonistka; to, że dzisiaj mówię dobrze po polsku, to Jej
    zawdzięczam, niewątpliwie...)
    - matematyczka: pani Bagińska, i inna (ale mnie nie uczyła) pani Kierat
    - chemia: pani Marszalska
    - fizyka: pani Hruboń
    - geografia: pani Słowicka
    - biologia: pani Morel (chyba...)
    - historia (niestety do historii miałem słabą pamięć, i nauczycielkę tez
    zapomniałem..., a może to właśnie pani Morel była?...)
    - rosyjski: pani Chmielewska
    Byli też panowie do wszystkich przedmiotów jednakowo przydatni (prowadzili
    zastępstwa, wf, prace ręczne, i takie tam co nic nie trzeba było umieć tylko
    trochę pokrzyczeć) nazwiska ich to Trąbski i Walenta...
    Szkoła była dobra wówczas, czego nie umiałem wtedy ocenić i docenić, dopiero
    weryfikacja mojej wiedzy w szkole średniej w porównaniu z innymi absolwentami
    szkół podstawowych to wyraźnie pokazała...
    Teraz też wiem, że tamten dziecięcy-młodzieńczy czas kształtuje najważniejsze
    umiejętności i postawy młodych ludzi i dlatego warto upominać się u władz o
    dobrą szkołę dla naszych dzieci.
    No i jak zawsze, trzeba mieć trochę szczęścia w życiu żeby spotkać właściwych
    ludzi we właściwym momencie i miejscu...
    Co do tamtej szkoły - ja to szczęście miałem.
    Dziękuję Ci za to, "Dziewiątko"!




    Temat: SP 52 - SAMARYTANKA - NAJLEPSZY I NAJGORSZY NAUCZY
    Skończyłam tę szkołe w 91r. ........ Stare czasy. Lubię czytać wypowiedzi o
    moim liceum tu na forum, ale teraz znalazłam właśnie ten wątek. Muszę przyznać,
    że wspomnienia z podstawówki nie są tak wyraźne. A kogo pamiętam?
    - polski - Janina Pruban - bardzo miła osoba, umiała zainteresować, naprawdę
    super
    - matma - p. Kośka, potem ...nie pamiętam ... na końcu niejaki p. Ząbkowski -
    on chyba był ściagnięty do tej szkoły z uwagi na brak nauczycieli, coś tam
    tłumaczył, ale kiepsko
    - rosyjski - taka ruda, byłe ze świetlicy chyba. Na lekcjach robiliśmy sobie z
    niej kupę żartów ;-))
    - angielski - ciemnowłosa kobitka. Ponieważ nie uczyłam się poza szkołą,
    niewiele rozumiałam...
    - historia - p. Szybiak. Długo po zakończeniu podstawówki słyszałam, że uczy,
    ale zpt... Kiedyś był moim wychowawcą - zresztą moja klasa prawie co roku miała
    innego wychowawcę.... ;-)
    - biologia - początkowo p. Łączyńska, na koniec p. Szafraniec. Pamiętam woń
    perfum jaki się unosił za nią.... ;-)Bardzo lubiłam tę osobę.
    - chemia - p. Jaskulska
    - fizyka - też p. Jaskulska - ciekawe co słychać u mojej dawnej
    wychowawczyni? ;-)
    - muzyka - p. Mystkowska
    - plastyka - p. Niwińska. Nie miałam talentu ani do jednego ani do drugiego....
    - geografia - uczyła mnie dyrektor tej szkoły .... taka siwa .... chwilowo
    zapomniałam...
    To z grubsza tyle. Może jak coś dopiszecie, to przypomni mi się więcej.
    Słyszałam, że szkoła prezentowała niezły poziom. Dostałam siędo szkoły
    średniej, tam gdzie zdawałam, ale wiem, że nie wszystkim koleżankom i kolegom z
    klasy to sięudało. Szkoda, że jako klasa nie zorganizowaliśmy żadnego spotkania
    po latach. Każdy odszedł w swoją stronę.....



    Temat: Gimnazjum we Wrocławiu
    masz tu parę informacji, co prawda z zeszłego roku, ale moze sie przydadzą, jest też adres strony

    Gimnazjum nr 21 ul. św. Jerzego 4, tel. 071 367 90 12e-mail : sekretariat@gim21.info,www : www.wroc.gim21.infoLiczba uczniów w szkole : 860, w klasach : średnio 27 uczniówGodziny zajęć : 8-15.45 (półtorej zmiany)Języki obce : angielski, niemieckiZajęcia pozalekcyjne : koła przedmiotowe: polonistyczne, biologiczne, matematyczne, historyczne, chemiczne, plastyczne, geograficzne, fizyczne, j. angielskiego, rosyjskiego, niemieckiego, koła zainteresowań: ekologiczne, teatralne, filmowe, dziennikarskie, konstytucyjne, klub europejski, grafiki komputerowej, szachy, kabaret, zespół wokalny, koła sportowe: koszykówka, siatkówka, piłka nożna, tenis stołowy, taniec sportowy, lekkoatletyka, wychowanie komunikacyjne, ćwiczenia ogólnorozwojowe)Opieka medyczna : pielęgniarka szkolna, stomatologDostęp do internetu : w kawiarence internetowejWyżywienie : stołówka (obiad za 4 zł), bufet, kioskObiekty sportowe : dwie sale gimnastyczne, boiska, siłowniaWyniki testów gimnazjalnych w 2005 r.: średnia szkoły - 63 pkt, część humanistyczna - 36,6, matematyczno-przyrodnicza - 26,4Szczególne osiągnięcia i sukcesy : * finaliści i laureaci konkursu "zDolny Ślązak Gimnazjalista" z j. polskiego, angielskiego, niemieckiego, historii, biologii, wiedzy o społeczeństwie, matematyki, chemii, fizyki, * parlament uczniowski jest laureatem konkursu na najlepszy samorząd uczniowski szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych, * liczne sukcesy sportoweInformacje dodatkowe : * certyfikat "Szkoły z Klasą", "Wspierającej Uzdolnienia", "Dbającej o Bezpieczeństwo", Wrocławskiej Koncepcji Edukacyjnej "Od przedszkola do gimnazjum", * typy klas z poszerzonym programem: informatyki, matematyki i informatyki, z nauką dwóch języków obcych, z poszerzonym programem j. angielskiego lub niemieckiego, wychowania fizycznego, klasa koszykarska, * działa rzecznik praw ucznia, rada szkoły

    Niezbyt ciekawie sformatowane, ale kopiowałam z pliku Worda i tak wyszło, chyba sie doczytasz.




    Temat: LO Czachowskiego
    Czyżby na forum nie zaglądali dawni (i obecni) uczniowie Czachowskiego???
    Ostatni wpis w tym wątku pochodził sprzed czterech miesięcy. Co się dzieje???

    Ja byłem uczniem Czachowskiego dość dawno (matura 1984). Lata spędzone w tej
    szkole wspominam naprawdę z przyjemnością. Fakt,że trzeba sobie było radzić,
    aby szkolna mordęga była bardziej strawna, ale było to możliwe. "Za moich
    czasów" popularną (a jednocześnie "technicznie skomlikowaną") pomocą
    dydaktyczną był projektor filmowy 16mm, którego obsługę wraz z moimi kolegami z
    klasy praktycznie zmonopolizowaliśmy. Jakaż to była frajda zamiast na
    jakąś "poważną" lekcję iść jako "obsługa techniczna" projektora na lekcję innej
    klasy, aby im wyświetlać film. Pamiętam, że, gdy pani prof. Hrynkiewicz
    zwolniła nas z lekcji rosyjskiego, byśmy w innej klasie mogli
    wyświetlić "Faraona", nasze szczęście wydawało nam się bezgraniczne (ale i tak
    dzięki pozostałym lekcjom pani prof. Hrynkiewicz do dziś mogę ogladać rosyjskie
    filmy w orginale i całkiem sporo rozumiem, mimo, iż po szkole średniej nie
    miałem kontaktu z jęż. rosyjskim :))) ).

    Pamiętam również inny sposób na ułatwienie sobie życia, który stosowaliśmy z
    kolegami z klasy na WF-ie. Ponieważ te skądinąd fajne lekcje były badź na
    ostatnich, bądź na pierwszych godzinach, założyliśmy "Koło szachowe" aby
    podczas lekcji móc "trenować" Szachy. Oczywiście nie na sali gimnastycznej
    tylko w którejś z wolnych pracowni, co praktycznie eliminowało jakąkolwiek
    kontrolę ze strony nauczycielki WF. Wszystko byłoby bajecznie piękne, gdyby
    nie "Wojewódzki turniej szachowy szkół srednich" do którego Pani Profesor z
    radością zgłosiła swoją drużynę. Na turniej wybraliśmy się "troszkę niepewnie",
    ale wróciliśmy "z tarczą". Zajęliśmy II miejsce. Dyplom, którym została
    uhonorowana szkoła z tego tytułu wisiał dość długi czas. Teraz, po kilkunastu
    latach od tego zdarzenia mogę powiedzieć o przyczynach tego sukcesu. Otóż na
    turnieju oprócz naszej drużyny stawiła się jeszcze tylko jedna. Pozostałe
    przegrały walkowerem. A ponieważ my przegraliśmy niesty z tą drużyną, która
    przybyła na zawody stąd drugie miejsce.

    Czy zagląda na forum ktoś z "okolic" rocznika 1984 (matura)?
    Może pamiętacie coś ciekawego z tamtych czasów?

    pozdrawiam wszystkich nauczycieli, absolwentów i uczniów Czahowskiego




    Temat: Panslawizm
    Ignorancie, na początek nie powstrzymam się od złośliwości. Wydaje mi się, że
    przestałeś już panować nad forum (nawiasem mówiąc żywiołowo się ono rozwija) -
    a kierunek w jakim idzie ten wątek jest tego przykładem. Mnie samego
    strofowałeś za dygresje i odsyłałeś do innych wątków, ale sam nie jesteś wolny
    od tego grzechu. Mam propozycję - załóż osobny folder na forum pt. "Hydepark".
    Słowo to jako rdzennie zakorzenione we współczesnej kulturze słowiańskiej pod
    względem idei i znaczenia, zostanie odpowiednio zrozumiane i zaakceptowane
    przez forumowiczów jako nazwa folderu, który będzie służył do odsyłania
    wszelkich, co bardziej interesujących, dyskusji odchodzących od głównej idei
    tego forum. Możesz to nawet regulować jako admin np. przesuwając odpowiedzi z
    informacją o takowym przesunięciu. I potraktuj tą propozycję jako zupełnie
    serio.
    A wracając do niniejszego wątku. Wątpię, czy osobiste doświadczenia z
    komunikacją z różnymi przedstawicielami różnych narodów słowiańskich mogą
    definitywnie świadczyć o bliskości, czy oddaleniu ich języków. Np. dla mnie
    osobiście jęz. rosyjski stał się na długie lata jęz. praktycznie martwym
    zawodowo. Dzisiaj mam coraz częściej, po latach, kontakty zawodowe z
    Rosjanami. Chociaż w szkole średniej, czy to na studiach, zbierałem z niego
    oceny b.dobre, dziś mam największe kłopoty z bukwami (chociaż jestem
    wzrokowcem, dzięki czemu nie popełniam błędów ortrograficznych nie tylko w
    polskim jęz.). Potrafię się porozumieć, ale gdy przychodzi do tematów ściśle
    technicznych, czy gdy chcę być bardziej precyzyjny w dość głębokich
    sformułowaniach, przechodzę na angielski. Ale to właśnie rosyjski wielokrotnie
    mi pomagał w kontaktach ze Słowianami innych nacji. To raczej wynikało ze
    wspólnego przymusu nauki jęz. rosyjskiego.
    Generalnie wydaje mi się, że możliwość porozumienia w dużym stopniu zależy od
    Twojej komunikatywności i komunikatywności Twojego rozmówcy. Oraz od stopnia
    wspólnoty zainteresowań i wynikającej stąd zbieżności słownictwa.
    Wnioskowanie, że raz Ci było łatwiej porozumieć się z Bułgarem, a drugi raz,
    że nie mogłeś dogadać się z Macedończykiem, może prowadzić zbyt daleko, jeśli
    nie uwzględnić powyższych założeń.
    A tak nawiasem mówiąc, z czeskim mamy rzeczywiście najbliżej.
    Pozdrawiam
    Paweł



    Temat: jak za komuny-dyktatura władzy
    jak za komuny-dyktatura władzy
    władze są głuche na głos obywatela .

    w prozaicznych sprawach nie zrobiono nic . dzieci miały cięzkie tornistry i
    mają , psy chodziły bez kaganców i chodzą - nic nie grozi ich właścicielowi
    za spacerek z rotwajlerem bez kagańca .

    w sprawie walki z przestępczością w imię miłości bliźniego władze wykazują
    wysokie zrozumienie i miłość w stosunku do przestępców .

    o pragmatyźmie nauczania choćby języków obcych - nic . choć znane mi było
    takie jeszcze za komuny w przypadku języka rosyjskiego . uczyła mnie starsza
    kobieta - niezwykle systematyczna , obowiązkowa i potrafiła tak naszą klasę
    nauczyć w szkole podstawowej , że nie musiałem nic robić w szkole średniej i
    na studiach mogąc przygotowywać seminaria bazując na materiałach w języku
    rosyjskim . miałem też niemiecki - sama gramatyka . na egzaminie na studia
    ocena z niemieskiego 5 - za co ? nie wiem - ani be ani me po niemiecku .

    blokowe nauczanie - pozostało w sferze marzeń i fikcji .
    walka z nieuczciwością i budowaniem moralnej postawy od najmłodszych lat -
    zero - ciągle ściągi są podstawą sukcesu - metody są proste , skuteczne i nic
    nie kosztują - ale komu się chce . ma po prostu być jak było . tylko w
    przypadku religii władze usłyszały głos obywatela w czerni i zwiększyły ilość
    zajęć religii dla dzieci .

    jeśli nie ma dialogu między władzą a obywatelem to jest dyktatura , a nie
    demokracja . bo czym charakteryzuje sie dyktatura ? ano tym , że decyzje
    władzy są podejmowane wbrew woli społeczeństwa i jedynie na korzyść elit .
    wielopartyjność w naszym przypadku jest jedynie iluzją demokracji .




    Temat: Wasilij Szukszyn
    Wasilij Szukszyn
    "Шукшин был горбушкой
    с калиною красной вприкуску,
    черняшкою той,
    без которой немыслим народ."
    Евгений Евтушенко

    shukshin.biysk.secna.ru/meetings/2001/03.html

    Właściwie zaczęło się od błędu...ale to długo trzeba by bylo się
    tłumaczyć. Potem fakt, że w bibliotece miejskiej nie bylo żadnej ksiażki
    Szukszyna, więc musiałam się zadowolić czytaniem z monitora, niestety.
    Przeczytalam «Lubawiny» i na tym na pewno nie poprzestanę.
    Film "Kalina krasnaja", historię przestępcy , który daremnie szuka
    odkupienia, powracając po dobyciu kary do rodzinnej wsi.
    www.russiandvd.com/store/assets/product_images/imgs/front/36410.jpg
    actors.khv.ru/actors/fedoseeva3.jpg

    (1929-1974), rosyjski pisarz, scenarzysta, reżyser i aktor. Pochodził z
    chłopskiej rodziny zamieszkałej na Ałtaju. Po ukończeniu szkoły średniej
    pracował jako ślusarz, służył w marynarce, był nauczycielem w szkole
    wiejskiej. W 1954 przeniósł się do Moskwy, ukończył Wydział Reżyserii WGIK, w
    1959 debiutował jako prozaik.
    Pierwszy tom opowiadań Jest taki chłopiec wydał w 1963 (wydanie polskie
    1966), w 1965 ukazała się powieść Rodzina Lubawinów (wydanie polskie 1967), w
    1971 powieść o Stiepanie Razinie Przyszedłem dać wam wolność (wydanie polskie
    1982), w 1974 zbiór opowiadań Rozmowy przy jasnym księżycu (wydanie polskie
    1974).
    Wystąpił jako aktor w filmach: Bądź moim synem M.M. Chucyjewa (1958),
    Zwykła historia J.P. Jegorowa (1960), Alonka B.W. Barneta (1962), Dziennikarz
    (1967) i Nad jeziorem (1969) S.A. Gierasimowa, Oni walczyli za ojczyznę S.F.
    Bondarczuka (1975, film ukazał się na ekranach po śmierci Szuszkyna).
    Wg własnych utworów reżyserował filmy: Jest taki chłopak (1964), Wasz syn i
    brat (1965), Kalina czerwona (1973).




    Temat: Kuczma wstępuje do KPZR
    Wydaje mi się, że są dwie Ukrainy tylko, zachodnia i pozostała.

    W Lwowie byłem kilkanaście razy, po raz pierwszy 20 lat temu, ostatnio w tym
    roku. I byłem nieprzyjemnie zaskoczony, gdy kelnerki w restauracji "Pani
    Stefcia" udawały, że nie znają rosyjskiego!
    W wielu szkołach we wschodniej Ukrainie rosyjskiego w o g ó l e nie uczą i
    miałem problemy z porozumiewaniem się z synem mojego przyjaciela. Dzieciak
    znał t y l k o ukraiński. Nauka angielskiego to żarty, w średniej szkole dwa
    razy w tygodniu po 30 minut.
    Rzeczywiście zachodnia Ukraina jest dość nacjonalistyczna i podkreśla swoją
    ukraińskość. Ale jest to choroba wszystkich nowych państw.

    Ukraińcy ze wschodniej Ukrainy nie są prorosyjscy, ja nigdzie nie spotkałem
    takich postaw. Dumni są z tego, że są niezawisłym państwem, u niektórych
    starszych ludzi, emerytów słychać żal za Sajuzem.

    Do Polaków wszędzie odnoszą się przjaźnie albo bardzo przyjażnie ! Doszło do
    tego, że specjalnie mówiłem po polsku, żeby być szybciej np. zauważonym i
    obsłużonym, bo gdy mówiłem po rosyjsku, to brali mnie za swojego ))))), a
    cudzoziemca bardzo szanowali i byli bardzo uprzejmi. W stosunku do siebie nie
    zawsze, ale tak i w Polsce mamy.
    Polsce i Polakom zazdroszczą gospodarki, demokracji i otwarcia na świat. Sami
    uważają, że w ciągu 20 lat może wstąpią do UE. NATO już nie stanowi dla nich
    zagrożenia, nie spotkałem się z jakąkolwiek propagandą antynatowską czy
    antyeuropejską. Nawet w rosyjskich gazetach, wydawanych po rosyjsku dla Ukrainy.

    Ukraińcy z zachodniej części znają Polskę, dużo z nich zna inne kraje. Na
    wschodzie kraju niektórzy Ukraińcy nie mają pojęcia o różnicach z Polską i
    Europą w poziomie życia, poziomie infrastruktury, higienie i obyczajch.
    W telewizji nie zauważyłem audycji publicystycznych, politycznych,
    gospodarczych. Wiadomości TV krótkie i skupione na sprawach krajowych.

    Zachodnia część to tylko 5 województw (obłasti) na 25 wszystkich.
    Zmiany w mentalności społeczeństw zawsze zachodzą wolno.
    W Ługańsku na centralnej ulicy , nota bene Sowieckiej, nadal stoi pomnik
    Feliksa Dzierżyńskiego. Ulica Dzierżyńskiego też jest. Pomników Lenina
    naliczyłem 3, ale przecież nie objechałem całego miasta (600 000 ludzi).
    Nadal są dwa miasta Dzierżyńsk, Kirowograd i Dnieprodzierżyńsk. Nikomu to nie
    przeszkadza. W Ługańsku (d. Woroszyłowgrad) właśnie remontowali placyk przed
    pomnikiem tow. marszałka. Natomiast we wszystkich miastach, oprócz Kijowa,
    ulice są trudne do przejechania z powodu olbrzymiej ilości dziur.
    Tylko w Kijowie jest też ciepła woda przez cały rok, w pozostałych miastach
    tylko zimą.




    Temat: S. P. 292 rocznik 75 i nie tylko.
    Witam ja jestem z rocznika 77 i bardzo miło wspominam moją klasę "A" i wogóle
    szkołę.
    Dzięki matematyce prowadzonej na dobrym poziomie nie miałam problemów ani w
    szkole średniej ani na studiach z matmą i przedmiotami od niej pochodnymi.
    Nie pamietam juz nazwiska matematyczki ale pamietam że zawzse chodziła w
    spodniach chyab Oleksy się nazywała i generalnie wszyscy czuli przed nią
    respekt dobrze tłumaczyła ale i dużo wymagała. Potem w 7 i 8 klasie przejoł nas
    Pan Tuczyński i z nim było już gożej głównie dlatego że go lekcewarzono.
    Inni nauczyciele których też miło wspominam to oczywiście Pani Rychlik
    (chemia); Przybylska (wf); a nie miło Panią od Fizyki co zdecydowanie folgowała
    chłopcom a zawsze jak się na kogos uwzieła to była jakas dziewczyna.
    Moją wychowczynią była Pani od rosyjskiego i nasza salą była ta sala z
    tablicami z odmianami różnych czasowników i własno ręcznie przyczyniłam się
    kiedyś do jej wymalowania w różne malunki ale pewnie nic już po nich nie
    zostało.
    Nasza klasa kiedyś wymalowała dwie brzydkie drewniane szafy w postacie ruskiej
    baby i chłopa oraz coś w rodzaju pejzażu powstał na tylnej ścianie, ja
    natomiast rysowałam żółwie jednego na wysepce pod palmą a drugiego tez przy
    tablicy ale nie pamietam jak wygladał.
    Do mojej klasy chodzili min.Marta Duś (z którą nadal mam kontakt) Ania
    Wierzbicka (z nia tez) Dorota Borowska, Asia Dąbek, Asia Witak, Sylwia
    Popławska, Tomek i Asia Mulik, Tomasz Furman, Przemysław Misiak, Maciek Botwin,
    Tomasz Lupa, Żaneta Cyran, Monika Gież, ale to tylko garstka jaką pamietam
    reszte nazwisk juz zapomniałam.
    Ale może ktoś jeszcze inne osoby przypomni z mojej klasy.
    Pozdrawiam Beata Woźniak




    Temat: W rosyjskich wyborach Kreml górą, demokraci poz...
    To nie jest prawda, Rosjanie dziekujac wysokim cennom ropy
    naftowej i stabilnosci politycznej, sa calkowicie z Putima
    zadowoleni, a wybory odbywaja sie w taki sam sposob jak w USA w
    latach po wojnie domowej, wygrywa ten co ma wiecej pieniedzy, a
    moze mi podasz jakis kraj , gdzie tak mniej wiecej nie jest.
    Jeszcze 2 lata z takimi cenami na surowce i beda duzo lepiej
    ustawieni, niz duzo innych krajow ,gdzie tez jest pelno ropy
    naftowej ( Libia, Algeria, Tunis(gaz), Mexiko, Venezuela itd ),
    juz przy cenach ropy 17.8 $ za beczke pozwola sobie isc do
    przodu...Ich przemysl potrzebuje olbrzymie pieniadze , nie mowiac
    juz o Infrastrupturach ale najwazniejsze jest ,ze ida naprzod.
    Czeba tez wziasc pod uwage, ze brak u nich przemyslu letkiego
    moze okazac sie w koncu duzym atutem ( z Chinami nie potrafia w
    zadnym wypadku konkurowac), a to ze juz teraz PNB jest prawie
    10200 $ na mieszkanca( tylko bardzo zle podzielony) moze dla
    calej Europy byc ratunkiem.
    Rosjanie pozatym maja okolo 40 mld $ pod poduszka i spadek
    dollaru jest tez tlumaczony, ich przechodzeniem na Euro, oni nie
    maja w przeciwienstwie do Chinczykow i innych krajow azjackich
    zadnego interesu na silnym dollarze ( nie mowiac juz o UE, ktora
    juz zaczyna plakac),
    Dlug externy Rosyjski jest okolo 140 mld dollarow i porownijac
    ich z Argentyna ,Brazylia , Polska mozna sie tylko usmiechnac.
    Ich glowny problem ,taki sam jak prawie we wszystkich krajach
    post-kommunistycznych ,sa niskie place ludzi w budzetowce i
    zatrudnionych w bylych molochach panstwowych,( nauczycielka
    szkoly sredniej w Ekaterinburgu nie zarobi wiecej na miesiac niz
    180 $ ( 260 $ brutto) co pomnazajac przez 12 daje okolo 3000 $ co
    niestety jest mniej niz jedna trzecia PNB na osobe, jezeli jej
    zarobek bedzie conajmniej polowa PNB to bedzie mozna zaczac mowic
    o tworzeniu sie normalnego rynku konsumatorow.
    Ale juz fakt, ze prawie wszyscy pracownicy, sa regolarnie placeni
    jest dla nich wielka rzecza.
    Biorac pod uwage sasiada Polski,Belorus to tam jest do plakania...



    Temat: czy naprawde kupujecie mieszkania za te ceny?
    Warszawa Nigdy . Berlin mieszkanie 2500 euro.
    He!!!!!
    W Berlinie za metr kwadratowy mieszkania można kupić za 2500 euro i nawet
    taniej. Jest dużo pustych mieszkań i nie ma z tym problemu. Niemcy wolą się
    wynieść z bloków i kupić dom za to. 2500 euro razy 120 metrów kwadratowych to
    daje 300000 euro.
    Jestem prostym człowiekiem z średnim technicznym wykształceniem, znający bardzo
    dobrze Polski i Niemiecki a w stopniu komunikacyjnym angielski, rosyjski.
    Rozumiem po Czesku, Słowacku, Litewsku, Ukrainsku a pracuje jako kierownik
    brygady. Zarabiam 1800 euro miesięcznie neto.
    Nie musze być kimś aby było mnie stać na mieszkanie 60 metrów kwadratowych za
    150000 euro czyli mi wychodzi, że pracuje na to mieszkanie jakieś 70 miesięcy.
    Do tego nowe audi a 4 kupione na kredyt więc dla wiele rówieśników widzi co ja
    osiągnołem zaczynając w Niemczech od prostego robotnika na budowie to jest nie
    małym szoku a mam 35. Zresztą 80 % kolegów mojej klasy z szkoły średniej
    rozjechało się po świecie. Nawet było obciachem chodzenie do budowlnaki i część
    dziewczyn nie chciało się ze mną związać. Ale mam przynajmniej sadyfakcje, gdy
    przyjeżdam do rodziców ucziwie zarobionym samochodem i dorobionym mieszkaniem
    to jak rodzice tych dziewczyn na mnie patrzą i teraz zadroszczą.
    A ich pociechy skończyły studia, rodzice władowali kase jeżdzą rodzice starymi
    9 letnimi fordami czy oplami a oni do rodziców przyjeżdzają takimi samymi
    starymi autami i nażekają, że nie stać ich na mieszkanie w Warszawie pomimo
    podobno dobrej pensji. Naprawde mam sadyfakcje jak jeszcze ich rodzice kręcili
    nosem, że jak ich córka, która jest na studiach ma się związać z chłopakiem po
    budowlance.
    Wniosek.
    Chcesz coś uczciwie dorobić.
    Musisz wyjechać z tego kraju.
    A wierzycie, że w Polsce jak tak dalej będą rosły ceny mieszkań to tak samo jak
    w landach wschodnich mieszkań będą ludzie mieszkać? Jest dużo pustych więc ceny
    spadają.
    Spadają..
    Spadają...




    Temat: Noc Listopadowa
    Oczywiście, że dokonałam daleko idącego uproszczenia, do czego się zresztą
    przyznałam , ale takim uproszczeniom prawdy historycznej ulegali ci, którzy
    w imię szczytnych ideałów szli do walki.
    Czy sądzisz, że powstańcy listopadowi roztrząsali przeciw komu i w imię czego
    Kozietulski poprowadził szarżę pod Samosierrą? Następcy powstańców
    listopadowych też pewnie nie rozpamiętywali błędów taktycznych, braku
    organizacji czy oportunizmu głównych dowódców. Pamiętali atak na Arsenał,
    Belweder, Olszynkę Grochowską. Czcili Wysockiego i gen. Sowińskiego (zreszto do
    1811r. karnego, odznaczonego za walkę przeciw Legionom Dąbrowskiego - oficera
    pruskiego, potem oficera wojska rosyjskiego również odznaczonego, tym razem
    przez Księcia Konstantego orderem Sw. Anny, uznawanego za zdecydowanie
    nieprzychylnego wszelkiej "rewolucji"). Reduta na Woli uczyniła z niego
    bohatera narodowego - legendę dla potomnych.
    Nic nie można poradzić na to, że dla wielu pokoleń Polaków mit
    bohatera "romantycznego" był zdecydowanie bardziej nośny niż bohater
    pozytywistyczny.
    Tak było i w PRLu (vide rok 1968 i słynne przedstawienie "Dziadów" w
    warszawskim Teatrze Nrodowym). Średnią szkołę kończyłam w latach 70-tych i
    wierz mi, że nie przypominam sobie nauczyciela historii lub j. polskiego, który
    ośmieliłby się wprost potępić postawę bohatera romantycznego, czy też ideę
    powstań narodowych.
    Zgadzam się z Tobą, że ideał bohatera "machającego szabelką" powinien zastąpić
    wzór człowieka czynu "nie zbrojnego"np. pisarza, uczonego, ale takich z racji
    naszej historii mamy zdecydowanie mniej.
    Nasza najnowsza historia zdaje się też potwierdzać twierdzenie, że jako naród
    jesteśmy wspaniali - jako społeczeństwo beznadziejni.
    Co do odzyskanej w 1918 roku niepodległości, to oczywiście masz rację, że były
    sprzyjające warunki zewnętrzne, ale bez zdecydownej polityki faktów dokonanych
    Piłsudskiego (mój No 1 jeśli chodzi o postaci historyczne), nie wiadomo jak to
    w ostatecznycm rozrachunku by się potoczyło. Poza tym odzyskanie niepodległości
    to jedno, a jej utrzymanie to drugie. Gdyby nie zwycięska Bitwa Warszawska w
    1920 roku (zaliczona do 50 najważniejszych bitew w historii) to rewolucja
    bolszewicka pochłonęłaby nie tyko Polskę ale i dużą część Europy Zachodniej.
    Geniuszowi Piłsudskiego i niezwyłej determinacji narodu w obliczu agresji Rosji
    Bolszewickiej zawdzięczamy niepodległość w okresie międzywojennym, a może i tę
    obecną również. Pozdr.



    Temat: **lepsza akademia ekonomiczna czy politechnika?**
    akurat studiuje zarzadzanie na AE w Katowicach wiec moge sie wypowiedziec :)).
    matmy nie jest duzo. i nie jest trudna ( przynajmniej dla mnie bo mi sie trafil
    mlody wykladowca i wszystko umie ladnie wytlumaczyc :) ). niektore przedmioty
    nie wiem po co sa. np taka psychologia albo socjologia... po co to komu :/ na
    szczescie zaliczenie wygladalo tak , ze przyszlo sie na nie z ksiazka i z
    ksiazka pisalo :). jezyki obce: jeden - kontynuacja ze szkoly sredniej, drugi
    niby do wyboru. wybralam rosyjski a i tak mnie wypieprzyli na angielski.
    wlasciwie jak tak chodze na zajecia to nie odczuwam innych przedmiotow niz
    jezyki obce. reszta szybko przelatuje. no i zapomnialam dodac ze jeden dzien w
    tygodniu jest wolny :). na zarzadzaniu zazwyczaj to jest piatek :). ogolnie
    uczelnia super. nie zaluje ze tu poszlam a mialam wybor bo tez sie dostalam na
    polibude. uczyc prawie w ogole sie nie uczymy, tyle co na te jezyki obce no i
    jak przyjdzie sesja to nagle wszyscy kluja :), jest strasznie duzo czasu
    wolnego, no i fajni ludzie. wbrew pozorom jest sporo chlopakow, na pierwszy
    rzut oka mniej wiecej po rowno. wiec nie jest to jakas sfeminizowana
    uczelnia :). i faktycznie jest duzo ludzi imprezowych, trzeba tylko wiedziec z
    kim sie zakolegowac ;).
    wykladowcy - fakt czasami trafiaja sie tacy co maja swoj swiat, ale to chyba
    wszedzie sie tacy trafia. ogolnie to jest tak, ze wszyscy mamy wyklady i testy
    od starszych rocznikow, na wyklady chodzi malo ludzi, a na egzaminach jest
    dokladnie to samo co na tych testach, w najgorszym przypadku jest jakis inny
    test i wtedy sporo osob oblewa. np ja teraz oblalam hehe. egzaminow mialam na
    semestr 2 no i chyba z 4 zaliczenia, z czego 3 to byly na podstawie obecnosci.

    ogolnie bardzo polecam ta uczelnie. jak nie zdam poprawki to od nowa bede
    zdawac na ten sam wydzial.



    Temat: Sondaż Trzech. Samoobrona traci na wiosnę
    80% milionerów w USA ma skonczoną tylko szkołe
    średnią.

    Kilku facetów w USA prowadzi od 30 lat badania, kto jest milionerem w USA i
    jakie predyspozycje są najwazniejsze aby dobrze zarzadzać firmą czy panstwem.
    Jakie ma wykształcenie, jak zyje, jaka ma rodzinę, jak wydaje pieniadze itd.

    Zrobili na tym doktoraty i sa najlepszymi znawcami tego tematu w USA. Napisali
    wiele ksiazek na ten temat. Oto jedna z nich:

    "The Millionaire Next Door: The Surprising Secrets of America's Wealthy"

    Thomas J. Phd Stanley, William D., Phd Danko

    www.amazon.com/exec/obidos/tg/detail/-/0743420373/002-0350507-8278453?v=glance

    Ksiązka jest doskonała.
    Najwiecej milinerów w USA jest pochodzenia rosyjskiego
    Potem są pochodzenia szkockiego.
    Zydzi są na 28 miejscu.
    W Chicago i w stanie Illinois jest najwiecej milionerów pochodzenia polskiego.
    48% prawdziwych milionerów kupuje uzywany samochód, najczęsciej 1-o roczny.
    Gdy rozmawialam B. Gates specjalnie patrzyłam jaki ma zegarek reku.
    www.microsoft.com/billgates/default.asp
    Miał zegarek Timex za $60 !!!

    Co ty na to ?

    Okazuje się że aby rzadzić to najwazniejsza jest OSOBOWOŚĆ, a nie
    wykształcenie.
    Wykształcenie jest dopiero na 3 miejscu.

    Lepper bedzie z cała pewnoscia lepszym prezydentem niż Kwasniewski czy Wałęsa.
    Lepper miał swój własny biznes a Kwas i Wałesa - NIGDY!

    Lepper stworzył od zera własna partię - Kwas i Wałesa - NIGDY itd.

    GW może dalej szydzić z Leppera, ale Lepper jest BARDZO DOBRYM PRZYWÓCĄ i
    poradziłby sobie z prowadzeniem bardzo powaznego biznesu gdy nie zajmował sie
    polityka.




    Temat: Irina Dienieżkina
    Niezła bzdura!
    Po pierwsze chcę się spytać dlaczego w WO nie podano kto wydał w Polsce Daj mi,
    i kto jest autorem przekładu? Czy może dlatego, że koncern Bertelsman to
    konkurencja dla AGORY???
    Po drugie na przykładzie Dienieżkiny widac jak media kreują nasz gust
    czytelniczy i promują konkretnych autorów. Jeśli tylko coś można dobrze
    sprzedać to należy to wypromowac niezależnie od poziomu. Ale ok tak jest i nic
    sie na to nie poradzi.
    Razi mnie tylko to, że na temet przekładu książki wypowiada się D. Masłowska.
    No oczywiście ma najwięcej do powiedzenia jak wykształcony tłumacz z
    rosyjskiego. Własnie media kreują dziewczynę zaraz po szkole średniej na
    wyrocznię w sprawach o których nie ma bladego pojęcia. Zapewne przetłumaczenie
    idiotycznych ksywek Dienieżkiny i jej psiapsułki dosłownie byłoby jak
    najbardziej na miejscu: "Cześć mój hipopotamiku". Nieładnie jest komentować
    czyjąś pracę nie mówiąc kto to jest. A redakcja WO jakoś nie zadbała zeby
    czytelnicy wiedzieli kto przetłumaczył te nieszczesne wypociny na polski i
    które wydawnictwo to wydało. W sumie nic by się nie stało bo tej klasy
    literatura ma krąg odbiorców którym wszystko jedno i nie są oni zainteresowni
    niuansami przekładu, gdyby nie to, że wypowiedz autorki w wysokonakładowej
    gazecie:"Nie znam polskiego, ale Dorota Masłowska mówiła, że tłumaczka "Daj
    mi!" nie najlepiej czuje slang młodzieżowy. Mnie było przykro z innego powodu:
    ze wspomnianą Wołkową od lat zwracamy się do siebie per "biegiemotik" -
    "kaszalotik"- i pierwsze, co sprawdzam w każdym nowym wydaniu, to
    ten "hipopotamek" i "kaszalocik" - jak zostały przetłumaczone. Zazwyczaj na
    szczęście dosłownie. Polska tłumaczka zastąpiła nasze ulubione
    przezwiska "kluchą" i "klopsikiem", a fe! " może pociągnoć za sobą bardzo
    niemiłe konsekwencje dla "polskiej tłumaczki" o tak skrzętnie ukrywanej
    tożsamość. Cóż nieobecni nie mogą się bronić.
    Sięgamy dna hołubiąc jako "pisarkę" pańcię która ledwie operuje językiem.




    Temat: Komiksowa Sowa
    Kiedy ten komiks wyjdzie po hiszpansku ?
    Chcialbym bardzo, zeby ukazal sie po hiszpansku, tak aby moi znajomi
    W Madrycie mogli zobaczyc jak wygladal swiat i mojego dziecinstwa. W
    ksiegarniach hiszpanskich mozna znalezc Kapuscinskiego (bardzo tu
    popularnego), czasami Sapkowskiego, raz natrafilem na Borowskiego
    (choc to chyba bylby zbut duzy szok dla moich znajomych czytac te
    hisotrie, ktore my przerabialismy na lekcjach w szkole sredniej).
    Malo jest wydawnictw, ktore traktuja o histori Polski, polskiej
    literatury, albumow. Jedynie co mozna kupic to przewodnik po
    Polsce.Co gorsza - znam kilku milosnikow Polski, ktorzy nie mogli
    sie nadziwic temu, ze bedac w Polsce nie mogli kupic polskich filmow
    z napisami - nie tyle hiszpanskimi (niemozliwe do znalezienie) co
    nawet z angielskimi!!! Trudno mowic o promocji kultury naszego kraju
    jesli czyni sie ja niedostepna na poziomie wydawniczym
    Niedlugo przyjdzie mi wracac do Polski. Zaopatrzylem sie juz w kilka
    rzeczy, ktore sprezentuje moim przyjaciolom:
    - wodka, przywozona po kilka butelek z Polski, ale nie czysciocha
    tylko smakowe = gorzka zoladkowa, zubrowka , krupik
    - czekolady i inne slodycze, ktore zawsze robia furore gdy wacam z
    Polski z delegacji
    - albumy o Polsce, ktore zaczely sie wreszcie w Polsce ukazywac w
    jezykach innych niz angielski, niemiecki i rosyjski
    - kalendarze z widokami z Polski, ktore ostatnio wypatrzylem -
    "Polska w obiektywie", wydawnictwa nie pamietam - bardzo piekny.

    Hiszpanie coraz chetniej jezdza do Polski. Napewno nie jeden z moich
    znajomych mnie odwiedzi. Chcialbym,zeby o mojej ojczyznie wiedzieli
    troche wiecej a nie, ze to taki kraj, gdzie jest zimno, homofobia a
    po ulicach biegaja biale niedzwiedzie ... .
    Fajnieby wiec bylo, zeby ten komiks ukazal sie i po hiszpasnku ...



    Temat: Mundurówka
    W wojsku aby ukończyć studia podyplomowe nalezy dostać zgodę swojego
    przełożonego, a więc dowódcy jednostki, w której się służy. Zgodę tę dostaje
    jeden, może dwóch najstarszych stażem (i wiekiem) oficerów, ponieważ to armia
    musi zapłacić za te studia, nawet jeśli się odbywają w uczelni wojskowej (a te
    będą powoli likwidowane).
    Dowódca więc, aby uzyskac pieniądze na dodatkowe szkolenie swoich żołnierzy,
    musi mieć naprawdę sensowny powód tych studiów.

    Odpowiadając na pytanie dotyczące jezyków. Mąż włada biegle dwoma językami -
    niemieckim i angielskim. Z angielskiego poziom Proficiency, z niemieckiego
    trzeci poziom wojskowy (porównując to z "cywilnymi" certyfikatami, jest to
    poziom CAE z angielskiego, nie pamiętam jak się nazywa odpowiednik w
    niemieckim). Akurat rosyjskiego nie zna wcale :)

    Co zaś do emerytury. Cóż, nigdy w swojej pracy nie będziesz miał tylu stresów
    co żołnierz pracujący w MW lub lotnictwie, nie mówiąc o saperach (bo tylko w
    tych formacjach przysługuje tak wczesna emerytura). Pilotom przysługuje już po
    10 latach. I dobrze, bo nie chciałbys wiedzieć, że nad Twoją głową leci samolot
    pilotowany przez 60letniego oficera. Poza tym taka emrytura jest dobra dla
    kogoś, kto ukończył studia wyższe, bo inaczej to sorry, ale ma się marne szane
    na życie na normalnym poziomie (zwłaszcza w Warszawie). A tak można iść do
    pracy np. w biurze. I znam wielu takich emerytów, teraz w okolicach 40, którzy
    skończyli np. WAT i będąc emerytami wojskowymi pracują w firmach cywilnych.

    Mój mąż np. jest cybernetykiem. W szkole średniej był laureatem nie
    międzynarodowej, ale krajowej olimpiady z fizyki.




    Temat: wybory na Białorusi
    Podoba mi się ta wypowiedź. Jest śmiała,wydana "jednym tchem" i obrazuje
    tamtejszą rzeczywistość. Jednocześnie znajduję i uzasadnienie "ostrożności w
    wyrażaniu swoich wątpliwości n.t Białorusi" poprostu przychodzące stamtąd
    wiadomości są okazjonalne i pisane przez n/korespondentów lub są to wypowiedzi
    opozycjonistów białoruskich, którzy ze względów oczywistych nie powiedzą
    delikatnie o panującym reżimie. Tak się składa, że mam kontakt z obywatelką
    tego kraju stale mieszkającą w Polsce i ona nigdy nie powiedziała żle o swoim
    kraju. Z kolei kuzyn mojej żony ( nb grodnianka) przed ukończeniem szkoły
    średniej ukończył kurs jęz. polskiego w konsulacie RP i skutecznie studiuje na
    jednym z polskich uniwersytetów na koszt RP (ze zdecydowanym postanowieniem, że
    jak tam się nic nie zmieni to on pozostanie w Polsce). Ciekawostką jest fakt,
    że jedyną osobą polskiego pochodzenia w jego rodzine była babka, która wyszła
    za mąż za naturalizowanego Rosjanina urodzonego w Ufie z ojca rosyjskiego
    Niemca i matki Mołdawianki. Jego matka jak i jej brat są urodzeni w NRD. Wuj
    jest dr fizyki w Irkucku i ma żonę stamtąd (też prac. naukowy tamtejszego
    Instytutu. Zaś ojcem tego studenta jest Tatar z Kazania.
    Jeszcze w czasach CCCP pytałem jego dziadka oraz matkę, która teraz ma
    wpisaną narodowość rosyjską, o nacjonalność to usłyszałem: "a na szto mienia
    nacjonalność ja grażdanin Sowietskogo Sojuza". Tak to się w czasie zmienia i
    trzeba będzie poczekać na powszechne poczucie przynależności narodowej, chociaż
    jak z powyższeg przykładu wynika nie zawsze łatwo jest stwierdzić kim się jest.
    Z kolei znam przypadek gdy tamtejszy Polak zmienił swoje polskie nazwisko
    usuwając końcówkę -wski aby było brzmiące jak białoruskie kończące się na -ko
    Powodem było przekonanie, że wówczas nie będzie on jak i jego rodzina
    dyskryminowana.
    A przykład festiwalu w Gródku jest fantastyczny i potwierdzjący, że Białorusini
    mają sie najlepiej w Polsce a nie we własnym kraju.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • dsj4cup.htw.pl



  • Strona 2 z 4 • Wyszukano 180 rezultatów • 1, 2, 3, 4 
    Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Design by SZABLONY.maniak.pl.