Strona Główna
Jacek Durski
Jack Warden
jagelonia Białystok
Jadwiga Banaś Rzeszów
J220 tryb głośnomówiący
jabłko przemysłowe
J70 wgrać dzwonki
Jadwiga Serkowska
Jak mówić, żeby dzieci
jak leczyć Uzależnienie alkoholowe
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • wasabi.xlx.pl

  • Widzisz wypowiedzi wyszukane dla zapytania: jak dowartościować siebie





    Temat: Do "pisarzy i poetów"
    Mnie sie wydaje, ze z filozoficznego punktu widzenia nie bardzo sobie radzisz z
    pojeciami, lub jestes nie dokladny w formulowanu swoich mysli - wybierz sam,
    kim jestes. Krytykowanie to najlatwiejszy zawod, bo zwalnia od
    odpowiedzialnosci za myslenie i nie mozna tego zaliczyc do jakiejkolwiek
    tworczosci. Dosc czesto jest to bezproduktyne i wsteczne, robione dla
    podbudowania swojego ja - to jest jak opakowanie bez zawartosci.

    Przyklady:

    1)Nikt nie wątpi, że niemowlę nie posiadające przecież
    > w wieku kilku miesięcy rozumu, jest człowiekiem; z drugiej strony, w mojej
    > opinii, człowiek jest osobą odpowiedzialną za to co robi.

    No wlasnie, dziecko jako biologiczny produkt tego samego gatunku MA ROZUM, nie
    ma natomiast wiedzy nabytej, ktorej wynikiem jest mowa, znajomosc alfabetu i
    mozliwosci pisania, co do ktorego Ty masz zastrzezenia. Bez zlych wierszy
    (poezji) nigdy nie bedzie dobrych - prawdziwi poeci nie rodza sie peczkami,
    tylko poprzez swoja ciezka prace dochodza do przekazania na papier swoich
    przemyslen. Pozwol zatem im pisac, az dojda do tego, ze im samym nie bedzie sie
    to podobac, widzac jak inni robia to lepiej. Uogolnianie w postaci CHLAM jest
    tylko dowodem na przemyslenia KRYTYKUJACEGO autora, ktory nigdy nie probowal
    sam zrobic cos tworczego.

    2)>Kiedy więc ktoś niepoczytalny, na przykład, zabije człowieka, nie jest
    sądzony za to co zrobił, podobnie jak nie sądzi się zwierząt za ich
    poczynania.<

    Czy to sie do Ciebie nie odnosi rowniez, ze nie bedziesz sadzony za zabicie
    slowne nienarodzonego poety, bo jestes niepoczytalny?
    Wydawanie sadow o szkodliwych czynach dla drugie osoby jest sprawa obyczajow
    danego spoleczenstwa czy srodowiska a nie wynika to z samego bycia czlowiekiem
    jako gatunku zyjacego na tej planecie. My twozymy swoje obyczaje w okresie
    naszego tu istnienia i Ty robisz je rowniez, tyle ze w negatywny sposob - czy
    mozna to nazwac odpowiedzialnym? A szkodliwe dla nas zwierzeta my sadzimy
    wydajac im wyroki kary smierci - przeciez je zabijamy. Ponadto zabijamy
    zwierzeta dla spozycia je jako nasz pokarm - wiec wydjaemy sady z naszego
    punktu widzenia jako niby lepszego gatunku.

    3)>Amatorszczyzna – coś bardzo niedoskonałego, w przeciwieństwie do
    profesjonalizmu, który jest bliski ideałowi. Wcale tak być nie musi,
    wykorzystajcie fakt, że amator może robić to co lubi (profesjonalista często
    wykonuje zlecenia), kiedy chce i w sposób jaki jemu odpowiada.<

    To jest absolutnie nieprawda, ze "amatorszczyzna" to cos bardzo nie
    doskonalego - tacy jak Ty powoduja zmniejszanie wartosci prac amatorskich, bo
    sami nie produkuja nic "zawodowo" (nie profesjonalmie), a robia to aby sie
    dowartosciowac wewnetrznie dla samych siebie, bez tego byli by niczym.
    Swoja opinie sie uzasadnia bez uogolnien i bez uzywania slowa CHLAM - nobles
    oblige.

    Zawodowiec (profesjonalista) wszytko co robi to robi ZA PIENIADZE LUB ZA
    ODPOWIEDNIA ZAPLATA a nie dla samego siebie. Tak samo jest z zawodowymi
    pisarzami robia to, bo z tego zyja - to jest ich zawod. Takiego zawodu nie
    mozna osiagnac przez taka krytyke jak Ty oferjesz CHLAM bo to do niczego nie
    prowadzi. Pisarze tez sie rodza z amatorow - najpierw pisza dla siebie - daja
    innym do przeczytania, sprawdzaja czy to co pisza to jest dobre a potemm
    przechodza na pisanie jako zrodlo utrzymania - czyli staja sie zawodowcami. Czy
    pisza tak jak chca - pewnie tak, ale nie mozna ich zabijac na starcie, tak jak
    biegacza w dolkach startowych.

    Dobrze sobie przemysl to co piszesz - amerykanie to powiadaja: "load your
    brain,before shooting your mouth" - co w przetlumaczeniu bedzie: zaladuj swoj
    mozg zanim zaczniesz strzelac jezykiem (geba)

    Pozdrowienia dla amatorow i zawodowych krytykow.





    Temat: nie lubie Niemcow
    Gość portalu: waldi napisał(a):

    > augenthaler napisał:
    >
    > > Silesius, kompletnie nie moge sie z Toba zgodzic.
    > Mysle, ze jako Niemiec nie
    > > dostrzegasz pewnych znakow, ktore dla bardziej
    > obiektywnego obserwatora bylyby
    > > oczywiste.
    > > Niemcy wlasnie maja to do siebie, ze falszuja
    > rzeczywistosc wokol siebie,
    > > interpetuja ja zupelnie inaczej, niz pozostali
    > Europejczycy.
    > > Niemcy sa szanowani, ale nie kochani, Silesius, musisz
    > sie z tym pogodzic.
    > > Tak troche z innej beczki, lubisz humor Monthy Pythona?
    > Polecam serdecznie 6
    > > odcinek Hotelu Zacisze pt "Goscie z Niemiec". To jest
    > kwintesencja tego o czym
    > > mowie, przedstawiona z przymruzeniem oka.
    > > Ostatnio, wyobraz sobie, bylem we Lwowie. Tam stosunek
    > do Polakow jest
    > > ambiwalentny. I nieco analogiczny do naszego stosunku
    > do Niemcow. Z jednej
    > > strony sa pewne obawy, a z drugiej strony swiadomosc,
    > ze przyjezdni zostawiaja
    > > swoje latwiej zarabiane pieniadze, i ze dzieki temu
    > miasto, region moze sie
    > > prezniej rozwiajac. Nie musze chyba tego wszystkiego
    > dalej tlumaczyc.
    > > Ale poza tym, jak sie odsloni te wszystkie warstwy
    > kurtuazji, serdecznej
    > > goscinnosci, okazuje sie, ze w glebi duszy strasznie
    > wielu Europejczykow patrzy
    > >
    > > na Niemcow tak wlasnie jak John Cleese w Hotelu Zacisze.
    > >
    > > Kazdy narod stwarza sobie cos takiego co mozna nazwac
    > historia praktyczna.
    > > Historyk praktyczny postawi na popularnosc wsrod
    > czytelnikow. Prawdomownosc
    > > bedzie usadowiona na dalszym planie. I kazdy narod ma
    > takich historykow. Tyle
    > > tylko, ze w Niemczech jest ich znacznie wiecej.
    > > Przykladem takiego "niemieckiego" postrzegania istoryi
    > jest Kopernik. Jak
    > > powiedzial Jerzy Szacki "sprawa narodowego honoru moze
    > stac sie wykazanie, ze
    > > Kopernik byl Polakiem a nie Niemcem, jak gdyby pytanie
    > takie moglo miec sens
    > > jakikolwiek do czasow, kiedy bardziej niz "narodowosc"
    > w zrodzonym duzo pozniej
    > >
    > > rozumieniu, liczylo sie to, czyim sie jest poddanym".
    > > My tez mamy swoja historie praktyczna, ktora czesto
    > kaze nam sie czuc narodem
    > > wybranym w odniesieniu do epoki romantyzmu. Ale nie
    > przeginamy w tym paly i nie
    > >
    > > zabraniamy innym korzystac z tego samego powietrza.
    > > Pozdrawiam
    >
    > wy POlacy jestescie narodem zakompleksionym, dlatego
    > potrzebujecie np. Kopernika, Milosza (o ktorym 99 %
    > POlalow dowiedzialo sie dopiero po przyznaniu nagrody
    > nobla). problem ten widac najwyrazniej na przykladzie
    > sportu: malysz, przegrana w pilce noznej i pretensje
    > wzgledem szwecji, przegrana w boksie, itp, itd.
    > probujecie sie za wszelka cene dowartosciowac! w
    > gospodarce i polityce nie macie szans dlatego szukacie
    > dowartosciowania w sporcie, co wam niestety za bardzo nie
    > wychodzi. od czasu do czasu w polskich mediach slychac
    > relacje w stylu "nasza rodaczka robiaca doktorat na
    > uniwersytecie X..."...
    > dlatego wymyslacie sobie teorie was dowartosciowujace w
    > stylu nasz rodak kopernik...

    ty to mosz zajebistny problem!
    ic` sie lecz na kompleks pt: "Polska w swiecie", bo widza co ich strasznie
    nienawidzisz i nawet mosz pretensje do tych kiere wos opus`cily!
    ty mys`la co jush wybrales` ta wielko zimkowsko polsko-niemiecko przyjaz`n` i
    tak ci sie to podobo, ze jush som niy wiesz jaki argument uzyc` by ino
    dosrac`!!!
    mom ino taki zwrot na takich jak ty: "zapomniol wol jak cielynciem boul"





    Temat: nie lubie Niemcow
    augenthaler napisał:

    > Silesius, kompletnie nie moge sie z Toba zgodzic.
    Mysle, ze jako Niemiec nie
    > dostrzegasz pewnych znakow, ktore dla bardziej
    obiektywnego obserwatora bylyby
    > oczywiste.
    > Niemcy wlasnie maja to do siebie, ze falszuja
    rzeczywistosc wokol siebie,
    > interpetuja ja zupelnie inaczej, niz pozostali
    Europejczycy.
    > Niemcy sa szanowani, ale nie kochani, Silesius, musisz
    sie z tym pogodzic.
    > Tak troche z innej beczki, lubisz humor Monthy Pythona?
    Polecam serdecznie 6
    > odcinek Hotelu Zacisze pt "Goscie z Niemiec". To jest
    kwintesencja tego o czym
    > mowie, przedstawiona z przymruzeniem oka.
    > Ostatnio, wyobraz sobie, bylem we Lwowie. Tam stosunek
    do Polakow jest
    > ambiwalentny. I nieco analogiczny do naszego stosunku
    do Niemcow. Z jednej
    > strony sa pewne obawy, a z drugiej strony swiadomosc,
    ze przyjezdni zostawiaja
    > swoje latwiej zarabiane pieniadze, i ze dzieki temu
    miasto, region moze sie
    > prezniej rozwiajac. Nie musze chyba tego wszystkiego
    dalej tlumaczyc.
    > Ale poza tym, jak sie odsloni te wszystkie warstwy
    kurtuazji, serdecznej
    > goscinnosci, okazuje sie, ze w glebi duszy strasznie
    wielu Europejczykow patrzy
    >
    > na Niemcow tak wlasnie jak John Cleese w Hotelu Zacisze.
    >
    > Kazdy narod stwarza sobie cos takiego co mozna nazwac
    historia praktyczna.
    > Historyk praktyczny postawi na popularnosc wsrod
    czytelnikow. Prawdomownosc
    > bedzie usadowiona na dalszym planie. I kazdy narod ma
    takich historykow. Tyle
    > tylko, ze w Niemczech jest ich znacznie wiecej.
    > Przykladem takiego "niemieckiego" postrzegania istoryi
    jest Kopernik. Jak
    > powiedzial Jerzy Szacki "sprawa narodowego honoru moze
    stac sie wykazanie, ze
    > Kopernik byl Polakiem a nie Niemcem, jak gdyby pytanie
    takie moglo miec sens
    > jakikolwiek do czasow, kiedy bardziej niz "narodowosc"
    w zrodzonym duzo pozniej
    >
    > rozumieniu, liczylo sie to, czyim sie jest poddanym".
    > My tez mamy swoja historie praktyczna, ktora czesto
    kaze nam sie czuc narodem
    > wybranym w odniesieniu do epoki romantyzmu. Ale nie
    przeginamy w tym paly i nie
    >
    > zabraniamy innym korzystac z tego samego powietrza.
    > Pozdrawiam

    wy POlacy jestescie narodem zakompleksionym, dlatego
    potrzebujecie np. Kopernika, Milosza (o ktorym 99 %
    POlalow dowiedzialo sie dopiero po przyznaniu nagrody
    nobla). problem ten widac najwyrazniej na przykladzie
    sportu: malysz, przegrana w pilce noznej i pretensje
    wzgledem szwecji, przegrana w boksie, itp, itd.
    probujecie sie za wszelka cene dowartosciowac! w
    gospodarce i polityce nie macie szans dlatego szukacie
    dowartosciowania w sporcie, co wam niestety za bardzo nie
    wychodzi. od czasu do czasu w polskich mediach slychac
    relacje w stylu "nasza rodaczka robiaca doktorat na
    uniwersytecie X..."...
    dlatego wymyslacie sobie teorie was dowartosciowujace w
    stylu nasz rodak kopernik...



    Temat: segregacja płciowa sportowców ;-)
    maciej.k1 napisał:

    > Nigdy nie napisałem, że mężczyźni są lepsi, a kobiety - gorsze, nie dodając
    > przy tym, W JAKIM ZAKRESIE.

    na tym wątku napisałeś: "Jak to możliwe, że mężczyźni są najlepsi, niezależnie
    od tego, czy chodzi o intelekt, zręczność, umiejętność gry w zespole, siłę czy
    odwagę? Czyżby był to efekt działania patriarchalnych stereotypów?". jeśli to
    nie jest stwierdzenie, że kobiety są gorsze (a zakres, owszem, podałeś -
    całokształt), to Ty chyba nie rozumiesz nawet tego, co sam piszesz...

    > Nigdy bym się nie ośmielił oceniać w ten sposób kobiet całościowo,
    > jak "gorszy gatunek" ludzi, czy "gorszą" płeć.

    nie takie oceny już 'ośmielałeś' się na tym forum wystawiać, więc nie ględź.
    mam nadzieję, że przynajmniej sam wierzysz w to, co piszesz.

    > Fakt, że ktoś ma, czy nie ma, jakiś predyspozycji - w żaden sposób nie
    > powinień wpływać na moralną ocenę jego osoby, czy na ocenę jego wartości jako
    > człowieka.

    nie powinien. i u większości ludzi nie wpływa. problem w tym, że deklarujesz
    jedno, a okazujesz drugie. dla mnie to dysonans, ale może dla Ciebie nie.

    > A co z dziećmi upośledzonymi umysłowo od urodzenia? Czy jako istoty "gorsze",
    > nie zasługują wg Ciebie na prawo do życia, czy na miłośc rodziców?

    a napisałam gdzieś kiedyś, że nie zasługują??? znowu mi wciskasz rzeczy,
    których nie powiedziałam?
    nb. gratuluję porównania kobiet do dzieci upośledzonych umysłowo. rozumiem, że
    to też z szacunku i miłości...

    > Jeśli oceniasz wartość człowieka na podstawie posiadanych przez niego
    > umiejętności - to bardzo Ci daleko ode mnie.

    o tak, na szczęście bardzo nam do siebie daleko.
    btw. ja oceniam kogoś na podstawie jego umiejętności (nie chodzilo Ci bardziej
    o predyspozycje?)??? ekstrapolujesz swoje poglądy na mnie?

    > Nic dziwnego, że - pomimo faktu, iż jesteś tu najdłużej - mam poczucie, że
    > najmniej mnie rozumiesz i najmniej znasz. Nic dziwnego, że tak trudno nam się
    > porozumieć.

    i co? znowu rozmawiamy o _Twoich_ uczuciach?
    wróćmy do _faktów_ - porozumieć nam się trudno, bo odrzucasz _jakikolwiek_
    pogląd odmienny od _Twojego_ (btw. złotyrybek musiała Cię strasznie
    rozczarować, co?). a to, co JA powiem odrzucasz z definicji. przykład:
    rozmawialiśmy kiedyś o prawie ojców do współdecydowania o ew. aborcji lub jej
    zaniechaniu. moje wspominki o współodpowiedzialności mężczyzny za antykoncepcję
    zbyłeś milczeniem - nie pasowało Ci do poglądów, które mi przypisujesz.
    niedawno zgodziłeś się z sagan, że na mężczyźnie również spoczywa
    odpowiedzialność za unikanie niechcianej ciąży. niespecjalnie mnie to co prawda
    grzeje czy ziębi, ale świetnie ilustruje mechanizm funkcjonowania Twoich klapek
    i szufladek.
    Ty po prostu czujesz się bezpiecznie wyłącznie w świecie, w którym każdy ma
    swoje miejsce, tabliczkę z opisem, ściśle określoną rolę. aż tak boisz się
    nowości i wyzwań?

    > Być może to TY CZUJESZ SIĘ GORSZA, gdy czytasz moje posty - ale to Twój
    > problem, że opierasz swoje poczucie wartości na fałszywych podstawach.

    mój drogi. wspominałam Ci już kiedyś, że jako byt wirtualny nie jesteś w stanie
    mnie obrazić, urazić, ani wpędzić w kompleksy. ale próbuj dalej. gdybym miała
    swoją samoocenę budować na podstawie Twoich poglądów na kobiecość, kobiety i
    cih miejsce, to już dawno bym się utopiła z rozpaczy... na szczęście, jak już
    niejednokrotnie powtarzałam, jesteś jedynym znanym mi okazem z takimi
    poglądami... to nawet interesujące - spotkać kogoś, kto w normalnym świecie nie
    istnieje :)

    > Nb. zdradzę Ci po starej znajomości pewien sekret: jeśli potrzebujesz się
    > dowartościować, to miłość może Cię dowartościować znacznie bardziej, niż
    > jakakolwiek ideologia.

    wiesz, właściwie to żałuję, że miłość jest niematerialna - po starej znajomości
    odpaliłabym Ci spory kawałek miłości, którą otrzymuję od męża, rodziny i
    przyjaciół i tej, którą sama im daję. może osłodziłaby Twoją zgorzkniałość?

    > Gdzieżbym śmiał wyznaczać komukolwiek jego rolę?! Nie mam takiej władzy, ani
    > tyle pychy, bym się na to ośmielił nawet w marzeniach.

    ubawiłeś mnie setnie - dzięki :)

    > Normalne kobiety uważają, że lepiej być kobietą i bynajmniej wcale
    > nie chcą zamieniać się z meżczyznami na role.

    to pokaż mi tu palcem, na tym forum, takie, które chcą zamieniać się z
    mężczyznami na role... bo np. prawa do pracy (wynagrodzenia za nią) albo do
    życia jak im się podoba, mam nadzieję, nie uważasz za 'zamienianie się rolami'
    (nawet w marzeniach...)




    Temat: Ogladalem wczoraj "Holocaust"
    dziękujcie Bogu za internet chłopaczki...
    ...albowiem internet umożliwia wam gadanie bzdur, których nie chce słuchąc juz
    ani wasza rodzina, ani kumple (ktorych pewnie i tak nie macie) ani kledzy z
    pracy (o ile jeszcze was nie posłali na bruk).
    Wyrzucanie z siebie nawet najbardziej durnych wypowiedzi - w internecie uchodzi
    na sucho. Już widzę jak atp, krystian71 albo sp;lit zbierają się na odwagę że
    swoje opinie wyrazić patrząc prosto w oczy młodego Izraelczyka. Ha,ha, ha!!
    Narobilibyście w portki przed wypowiedzeniem jednego pogardliwego zdania o
    Żydach! Ale na Forum mozna pleść bezkarnie największe, najbardziej obelżywe
    androny. To dla was - przypuszczalnie niziutkich, sepleniących,astenicznych
    typów (a jak tam chłopcy u was z moczeniami nocnymi?)- sposób na
    dowartościowanie się, nieprawdaż? Musicie słuchać mamusi,żony, sąsiad popycha
    wam mijając na klatce, żadna dziewczyna nie chce iść z wami do łóżka - ale w
    internecie jesteście HEROSY! SUPERMENY! Van DAMMY! Naprawdę chłopcy? A może
    jednak wam się tylko tak wydaje? Spojrzyjcie dla pewności w lustro.Może z
    drugiej strony bedzie jakiś zdechlak?

    Ja wiem jak wygląda rozerwana na strzępy wybuchem bomby 18-letnia, śliczna
    dziewczyna.Dlatego nigdy nie daruję szaleńcom, którzy zabijają niewinnych ludzi
    w autobusach czy na ulicach. A wy rzucacie obelgi na tych, którzy bronią się
    przed psychopatami! Bohaterowie z Koziej Wólki. Jakbym którego spotkał na ulicy
    to pewnie wystarczyłoby dmuchnąć mocniej aby was zmiotło z pola widzenia.

    W mojej miejscowości było przed wojną 200 ŻYDÓW. Normalne rodziny, nieli
    dzieci, zyli jak wszyscy. Przeżyło 5 osób. Do komor gazowych wpędzono wszystkie
    dzieci: 4,5,6-letnie.I uśmiercono je w okrutny sposób. A potem ciałka tych
    dzieci spalono i wrzucono ich prochy do stawu. Rozumiecie to ? Jak można
    porównywać los Palestyńczyków do losu Żydów podczas Zagłady? Tylko człowiek
    zaślepiony nienawiścią może rzucać takie oskarżenia pod adresem Żydów, jakie wy
    wypluwacie z siebie. Z taką nienawiścia moglibyście eskortować transporty Żydów
    do Auschwitz i Treblinki. Z taką nienawiścią, która was pożera, moglibyście
    pejczami wpędzać żydowskie dzieci do komór gazowych. A potem, po zaryglowaniu
    drzwi, moglibyście zakończyć ich życie wsypując cyklon B przez otwory w
    suficie. W końcu Ostatecznym Rozwiązaniem Problemu Żydowskiego zajmowali się
    przecież także zwykli Niemcy. Tacy najzwyklejsi ze zwyklych. Od innych
    wyróżniała ich nienawiść.Wierzę, że Bóg osądzi ich sprawiedliwie.Każdego, kto
    nienawidzi, Bóg osądzi sprawiedliwie.

    Nie mam czasu siedziec na tym Forum i uświadamiać głupcom, ze nie wszystko
    wolno mówić bezkarnie.Smarzcie się tutaj we własnym sosie. To taka przymiarka
    przed piekłem, które czeka każdego przepełnionego złością, pogardą, niechęcią
    do innych ludzi.Które was czeka.

    Poowinienem wam może współczuć, bo przecież jesteście zgorzkniali,
    niezadowoleni z życia, pełni kompleksów i do tego lękliwi. Ale wam nie
    współczuję. Współczuję za to waszym rodzinom i znajomym, bo nie mają wyboru i
    muszą przebywać w waszym towarzystwie.

    No to żegnaj sfrustrowane plemię.



    Temat: Negatywisty problemy z "wychodzeniem do ludzi"
    Drogi Negatywisto

    jakiś czas temu miałem tu swój wątek w którym ględziłem o własnych problemach,
    bardzo podobnych do Twojego. w miare jak jestem z tym forum, świadomość
    własnych problemów dojrzewa we mnie, tzn. zaczynam je nazywać po imieniu,
    jestem jeszcze dość młody (za tydzień maturka:) i zaczyna docierać do mnie jak
    wiele już w życiu straciłem przez moje lęki i fobie do depresji w końcu.

    nie wiem jakie są przyczyny mojego zamknięcia w sobie, wiem tylko że byłem taki
    od dziecka, zawsze wszyscy powtarzali mi że jestem mruk itd, ale introwertykiem
    chyba nie jestem, jesli już to umiarkowanym, zawsze lubiłem towarzystwo ludzi
    ale teraz sobie uświadamiam że zawsze byłem przez nich odrzucany, już pod
    koniec podstwówki wszyscy stronili odemnie, wmawiałem sobie że zaczne wszystko
    od poczatku, w nowym towarzystwie, z nowymi ludzmi...... zawsze kończyło sie
    fatalnie:(
    podobnie jak Ty mam w sobie głeboko zakorzenione przekonanie o własnej
    bylejakości, nicości i nieatrakcyjności. myśle o tym non stop kiedy rozmawiam z
    kimś, jestem przez to gburowaty i hamski - wewnętrzna obrona przed ludzmi.
    moja dziewczyna (to cud że ją mam) ciągle mi powtarza że spoglądam na ludzi jak
    na wrogów, takie też mam podejście.
    też jestem samotny, co doprowadza mnie do wściekłości, ale jednocześnie nie
    potrafie "wyjść do ludzi"... z rodzicami rozmawiam....... tzn nie rozmawiam,
    chyba że muszę i to jak najkrócej, gotuje się we mnie jak ich słucham.

    powodów takiego stanu rzeczy szukałbym u siebie jeszcze w dzieciństwie i
    stosunkowi do ludzi jaki zaszczepili we mnie rodzice, a dokładniej ojciec od
    którego nigdy nie usłyszałem dobrego słowa, jedyne co pamiętam to dosłownie
    terror w domu, wooku pana i władcy trzeba było chodzić na palcach... teraz mu
    się za to odwdzięczam, od kilku lat prawie ze sobą nie rozmawiamy, mam go
    ochote zastrzelić.

    ale juz dość wylewania żali..... co zrobić aby z tego wyjśc?
    u siebie widze to tak, wiem że mam depresje... olbrzymie problemy z
    zapamiętywaniem i koncentracją, wogule nie ucze się do matury bo i tak nie wiem
    o czym czytam.
    do wyleczenia jest depresja i lęk, ale nie wiem czy lęk jest przyczyna depresji
    czy odwrotnie.
    powiem Ci tylko tyle, to może troszkę śmieszne, że przez telefon potrafie
    nawijać godzinami... pamietam że kiedys tak zdobyłem dziewczynę, ale kiedy
    wróciłem i zaczeliśmy rozmawiać twarzą w twarz szybko odemnie uciekła:)
    na studia nigdzie ni idę, najpierw muszę się uporać z samym sobą aby potem
    poradzić sobie wśród ludzi

    mi bardzo pomagały rozmowy z moją dziewczyną (zapomniałem dodać że nie jesteśmy
    juz razem, temat na osobny wątek) czułem się po nich bardzo dowartościowany,
    rozkładała moją osobowośc na czynniki pierwsze i wskazywała mi gdzie szwankuje,
    ciągle tez powtzrała mi że jestem holernie przewrażliwiony na swoim punkcie,
    ciagle wydaje mi się że wszyscy myślą o mnie żle.
    mogę domniemywac że niezła byłaby też farmakologia, dała by Ci kopa na
    rozpęd... jak już nie będę mógł wytrzymać to pójdę do psychiatry żeby mi coś
    przepisał.

    teraz mam ochotę was przeprosić za to że nawypisywałem tyle bzdur, i jestemw
    100% pewien że po przeczytaniu tego pomyslicie że mi niedolega depresja tylko
    jestem zwyczajnie głupi.... ot napisałem co ma na wątrobie leżało.

    pozdrawiam




    Temat: Z KIM POLEMIZUJA FEMINISTKI
    Gość portalu: miłka napisał(a):

    > Takie biedne kraje nie maja wiele do eksportowania, a poza tym mkoga
    > eksportować gdzie indziej.

    niby gdzie? do siebie nawzajem? przestan zachowywac sie tak, jakbys nie miala
    swiadomosci, ze rzeczywiscie istnieje cos takiego, jak neokolonializm

    >
    > > ja sie feminizmu nie obawiam - tylko jego nastepstw dla sytuacji spoleczen
    > stw
    >
    > Przeciez to to samo. Jak inaczej możnaby się obawiać feminizmu, jak nie przez
    > jego nastepstwa? Ale one mogą przynieść tylko dobro.

    wcale nie

    > > natomiast co do skrajnych feministek ...to tak, jak z ojcem Rydzykiem
    >
    > No własnie Rob_i. Dokładnie tak. Czy ja się obawiam, że zawojują Polskę
    Rydzyk
    > z Radiem Maryja? Nie. Wiem przecież, że to margines nie wart gadania.

    ale ja sie nie boje, ze feministki zawojuja Polske, bo tego nie zrobia - ale sa
    w stanie zrobic wode z ozgu wielu kobietom, ktore sa potem nieszczesliwe -
    znam wiele takich przykladow
    > co się dokonało, nie zależnie od czyich kolwiek przekonań o tym, że
    katolicyzm
    > dziś jak i dawneiej byłby skuteczny w odporze islamowi.

    uwierz, ze bylby - w krajach islamskich wiele osob chcialoby przejsc na
    chrzescijanstwo, ale grozi im za to kara smierci - tyle ze media nie skupiaja
    sie na przesladowaniach chrzescijan w krajach islamskich, tylko ewentualnie na
    przypadkach kamienowania kobiet za cudzolostwo - ale to juz taka przypadlosc
    mediow (jesli znasz choc troche srodowisko dziennikarskie powinnas wiedziec, ze
    dominuja tam swiatopogladowi lewacy)

    > Nie mam na nyśli jakichś pozornych ruchów na pokaz, jak to sugerujesz, ale
    > głębokiej weryfikacji interpretacji Biblii i zasad wiary.

    po co? czy swiat nie ma wiekszych problemow?

    > Powierzchowna, to oczywiste. Polscy katolicy chodza do kościoła, powtarzają
    > bezmyślnie kilka haseł sztandarowych i na tym koniec. Prześlizgują się po
    > wierzchu, nie biorąc sobie do serca zasad własnej wiary. Nie zastanawiają się
    > nigdy, albo prawie nigdy nad ich sensem.

    to normalne - ludzie na Zachodzie mieli tak samo, dopoki w ogole nie przestali
    chodzic do kosciola; 80 procent kazdego spoleczenstwa to matoly

    > Co do ciemnoty i zaściankowości, to miałam na myśli, że nie dostrzegają, albo
    > nie chcą dostrzegać, że świat się wokół nich zmienił i nie próbują nawet
    > dostosować swojej wiary do nowych faktów. W tym wzglądzie są w tyle nawet za
    > swoim Papieżem. Być może jednak to wynika z ciemnoty i zacofania Polaków we
    > wszystkich dziedzinach życia społecznego. Tak myślę. Więc nie jest to jakiś
    > ewenement naszej wiary.

    zacofanie Polakow? wyjedz na troche na Zachod, przekonasz sie ile ciemnoty
    mozna spotkac - i to czesto glebszej, niz w Polsce - normalna reakcja Anglika
    (srednio wyksztalconego) na to, ze jestem z Polski jest taka, ze wie, zna - to
    w Rosji; nie mowiac o Francuzach, ktorzy poza swoim krajem swiata nie widza

    jedyne, co w Polakach mi sie nie podoba, to kompleksy - nie znam innego takiego
    narodu, ktory by uwazal, ze jest gorszy, bardziej ciemny itp.

    mam pytanie - czy czujesz sie bardziej ciemna i zacofana od przecietnej
    Francuzki? bo ja nie

    a artykul ciekawy - tylko, ze po co to wszystko - znajaca swoja wartosc kobieta
    nie potrzebuje szukac dowartosciowania sie na zewnatrz (podobnie, jak
    mezczyzna) - to problem wspolczesnego czlowieka, ze szczescia szuka nie tam,
    gdzie powinienem, czy przyznanie przez Kosciol, ze Bog jest kobieta, cokolwiek
    zmieni, sprawi, ze kobiety beda szczesliwsze, nie beda bite przez mezow,
    zaczepiane przez pijakow na ulicy (co na ulicach Londynu jest dosc czeste)?

    znam wiele kobiet, ktore osiagnely duzy sukces zawodowy, sa katoliczkami i nie
    potrzenuja zadnych udziwnien - bo zamiast zajmowac sie tzw "pierdolami" robia
    kariere - a w niedziele z dziecmi i mezem do kosciola

    pozdrawiam serdecznie

    znikam na jakis czas z forum



    Temat: Witaj Clamzy!!
    Moja historia
    Karol wiele razy powtarza mi ze to forum jest magicznym miejscem ,w ktorym
    mozna uzskac pomoc w sprawach sercowych od fantastycznych dziewczyn ktore
    odwiedzaja to miejsce. Postaram sie zwiezle przedstawic moj problem jezeli
    macie ochote prosze odpiscie.
    Jestem osoba bardzo niesmiala, zamknieta w sobie ktora nie otwiera sie na
    otoczenie chetnie i czesto.Nie wiem dlaczego tak sie dzieje byc moze przyczyna
    lezy w dziecinstwie. Wychowalem sie bez taty w srednich warunkach.Mama bardzo
    mnie kocha ale byla zajeta praca i miala swoje problemy zwiazane z
    rozwodem.Byc moze bylem nie dowartosciowany w mlodosci i dlatego teraz nie
    wierze w siebie i czesto sie boje roznych rzeczy.Mam wysoki poziom leku w
    sobie. Z takim bagazem nie bylem i chyba nie jestem zainteresowany zwiazkami z
    dziewczynami aczkolwiek bardzo czesto marze o milosci pragne jej i tesknie za
    nia. Problem polega na tym ze ja nie ptrafie kogos pokochac. Oczywiscie
    podobaja mi sie dziewczyny ale chyba jeszcze nigdy zeadnej nie kochalem.Mialem
    w swoim zyciu 2 moze 3 dziewczyny najdluzej bylem razem z kims przez
    3miesiace.Zawsze jak jestem z jakas dziewczyna otwiera sie we mnie puszka
    pandory.Targaja mnie watpliwosci czy to jest wlasciwa osoba dla mnie jakies
    glosy mowia mi ze jej nie kocham , zebym ja odrzucil. I tak zawsz robie ranie
    wszystkie dziewczyny zawsze jest placz i nieprzyjemne sytuacje.Czasami staralem
    sie olac te mysli i byc z dziewczyna ale to jest nie mozliwe.Zrywam z
    dziewczynami i nawet nie jestem w stanie im powiedziec dlaczego.Mowie im ze
    mam watpliwosci i dlatego koncze.Gdy taka sytuacja sie powtorzyla poraz n-ty
    postanowilem nie miec dziewczyny i zostac sam przez cale zycie. Tlumacze sobie
    ze nie jestem stworzony do zycia w zwiazku.Ale jak to w zyciu bywa kiedy sobie
    tak postanowilem pojawila sie Asia. Bardzo mnie polubila i dawala mi znac ze
    chcialaby byc ze mna. Ja wiedzac z gory jak to sie skonczy nie dawalem jej
    szans.Ona nie dawala mi za wygrana. Przytula sie do mnie, mowila ze teskni za
    mna , ze chcialaby zebym ja przytulil abym byl przy niej.To bylo takie slodkie.
    W takich sytulacjach moje serduszko bylo w siodmym niebie.Czulem sie
    szczesliwy.To uczucie ze ktos tam chce byc z toba tzn ze mna jest
    cudowne.Powiedzialem sobie moze to ta dziewczyna ktora szukam moze teraz nie
    bede mial tych mysli co zawsze.I tak bylo przez jakis czas uciekalem od swoich
    mysli nawet zylem wbrew nim. Ale juz dluzej nie moge. Powiedzialem Asi w
    niedziele ze cos ze mna jest nie tak i koncze nasza znajomosc.Ale gdy ja z nia
    skoncze to ja nie mam po co zyc moje zycie nie ma sensu.Nie chce byc sam chce
    zyc dla kogos. Dlaczego nie dla Asi?Jeszcze moge do niej wrocic ale nie wiem
    czy to ma sens.Chcialbym sie do niej przytulic.Moze to wszystko co od niej chce?
    Moze ja wykorzystuje tylko dla swoich celow dla wlanej wygody.Musze sie z nia
    rozstac raz na zawsze ale mysl ze bede sam przez cale zycie mnie przeraza.Nie
    wiem co robic ten list jest rownie chaotyczny jak moje zycie. Postanowilem ze
    zostane jej przyjacielem nie chce uciekac od problemu chce go poznac aby go
    wyleczyc.Mam nadzieje ze Asia to zrozumie i bedziemy dobrymi kumplami.Inne
    rozwiazanie tej sprawy nie przychodzi mi do glowy. Jezeli macie ochote mi cos
    doradzic Wielkie Dzieki za fatyge.Pozdrawiam.



    Temat: Miriam, odczep się ode mnie wreszcie
    niszczenie MITU_______łgarstwa Miriam i jej pionów
    Carmina napisała:

    Radziłas swojej tubie, zeby "nienawistnicę" ( czyt.: carmine) wyrzuciła z
    serca, pamięci, czy co tam ma. A Ty MIRIAM - jaki przykład dajesz? Piszesz o
    mnie na aktualnosciach, łazisz za mną na kulturę. Ty i Twoje piony. Gdy mnie
    nie było - w wyniku działań Twoich i Twojej grupy - pisalaś o mnie rózne
    kłamstwa. Nie uczyli Cię, ze tak się nie robi?
    Podbierasz moje zwroty, mozna, pewnie, ale to trochę żalośne, naprawdę nie
    masz nic własnego oprócz słowa na "q"?
    Ja piszę do Ciebie i o Tobie niezwykle rzadko. Oczywiscie tu, na
    forum, bo o priwach nawet mowy nie może być między nami. Ale TY piszesz o
    naszych PRIWACH. Sprzed wielu , wielu miesięcy. Cóz, też skomentuję w takim
    razie.
    Nie kleiło się nigdy. Mnie zraża i smieszy, gdy ktoś o znanych ludziach mówi
    Krysia albo Zdzisiu, aby zrobić wrażenie i dowartościowac się. Na mnie nie
    robi to wrażenia. Nic a nic.
    Zapeniam Cię, że na Małą Steinberg ludzie wchodzili normalnie, nie walili
    oknami, kupowali bilet i po krzyku. Zrobiłam tak samo, po co mnie WSTĘP WOLNY
    od Ciebie Miriam? No sama pomyśl, po tym wszystkim co już wtedy miałaś na
    koncie swojej forumowej "twórczości", ja NIC od CIEBIE nie chciałam. Nawet
    Star. Ani Gminy, którą dziwnie tu reprezentujesz. Proste?

    Twoj "joke" to kuriozum. Musisz naprawdę mówić, kiedy jesteś KROTOCHWILNA (
    ależ odbierasz słowom znaczenie) , bo często kończy się niesmakiem. jak w
    przypadku kociego gówna i wielu innych. I Tyu moze Ci wybaczac, ale forum
    pamięta, jakie kto sam sobie daje swiadectwo. I Twoje słowa to własnie Twój
    certyfikat wiarygodnosci i elegancji.

    Moje powyższe pisanie do Ciebie jest wynikiem Twoich starań, czynionych "na
    moją rzecz" przez ostatnich dwanaście miesięcy. Twoich postów do mnie lub o
    mnie w proporcji: moj jeden do Ciebie na Twoich kilkadziesiąt. Wulgarnych.
    Złośliwych. Dokopujących. Obraźliwych. Nie chce mi się cytować. To jest nie
    tylko w mojej pamięci. Ale samą siebie przeszłas w wątku "mowa pogrzebowa
    Borsuka" , w nocnym dialogu z Helgą. Nawet mnie zaskoczyłaś i rozczarowałaś.
    Ale ja juz wiem chyba: to była krotochwila i, prócz tego, tak się swietnie
    Gminę reprezentuje.
    Jednak może lepiej Ty MIRIAM pisz ładnie, jak w wątku o domu dziennego
    pobytu. Ten kierunek właśnie. Zwróć uwagę, że nikt nieproszony Ci tam nie
    włazi, nie obraża Cie. Może czegoś Cię to nauczy. Czego życzę.

    Carmina z Burano
    __________________________________________________

    Gość portalu: snajper napisał(a):

    > Choć nikt nic takiego nie obiecywał. Gdyby na onet lub wp się przeniosła,
    > pewnie jej pisanie w internecie niektórym by przeszkadzało. Jakieś kompleksy
    > mają na punkcie Carminy, czy co ? Niszczenie Carminy sensem życia
    >(wirtualnego jedynie, mam nadzieję) ? Godne współczucia.

    Perła:
    wulgaryzm Carminy w pełnej krasie jest:
    "Obaliłaś zupełnie swój MIT. To była tylko kwestia czasu."

    ktoś zalogowany jako Hawk napisał:
    Gdzie podziala sie Carmino twoja dojrzalosc i elegancja, ktora prezentowalas
    rok temu? Pisalas podle ale z klasa. Co za metamorfoza!

    Miriam:
    kiedy wróciłam, od razu natknęłam się na post - ja to wbrew swojej
    naturze - wynajdę z archiwum - do nieznanej mi Ani, którą wyrzucała Carmina z
    wątku. Mnie także kiedyś wyrzucała - i to wystarczyło, iskra. pamiętam jak
    krytykowała "mój" watek. Że duszny, tyle peruk, tyle perfum, to nie dla niej, -
    ja to W DRODZE WYJĄTKU ZNAJDE W ARCHIWUM, nie dlatego, żeby rozgrzebywać sprawę
    ale żeby ją raz na zawsze wyjaśnić.

    "Ale sprawa Carminy zostanie wytłumaczona. Przeze mnie. Siegnę do archiwów. To
    nie będzie mit."




    Temat: Michnik na rocznicę 4 czerwca 1989: To był wiel...
    Gość portalu: silesius napisał(a):

    > panie kraczkowski: niéktorzy ludzie w bawarii, a w szczegolnosci w monachium
    > dobrze pana znaja: bije facet panie! ot, tyle.

    Nie przypominam sobie, bym byl kiedys w Monachium i nie bije
    zadnych tam "pan". Ustosunkowuje sie do panskich atakow osobistych
    tylko dlatego, ze zilustrowal pan modelowo postepowanie swoje i panu
    podobnych:
    Nie pododbaja sie panu czyjes argumenty, zdaje pan sobie sprawe, ze
    nie jest pan w stanie im intelektualnie sprostac, czuje sie pan
    zbyt glupi by te argumenty obalic, a zatem atakuje pan anonimowo
    nie poglady, lecz osoby, ktore wystepuja pod wlasnym imieniem i
    nazwiskiem. Jak juz anonimowo, to mozna i oczerniac. Przy okazje
    moze sie pan dowartosciowac, ze moze i nie jest pan Einsteinem,
    ale za to wie pan cos o jakichs ludziach i moze swe intelektualne
    niedostatki zrekompensowac takim anonimowym ujawnianiem - nie siebie,
    oczywiscie lecz innych.
    Panski problem polega na tym, ze, wbrew panskim wyobrazeniom,
    strategia ludzi takich jak pan jest skuteczna tylko wobec ludzi
    zyjacych w taki samym swiecie jak pan - przyjmujacych ta sama
    postawe nedznych, podstepnych tchorzy. To troche waskie grono.

    > a co do podanych przez pana
    > stron "geocitie´s": tam taka ogolna papka: krytyka amerykanow,
    > porady "dobrej babci" dla palestynczykow i izraelczykow, no i
    > tak ogolnie: dostrzegam spozniony syndrom "ukaszenia heglowskiego".

    Moje strony sa publicznie dostepne i moga byc oczywiscie dyskutowane,
    ale nie sa tematem tego watka. Nie sadze bym je dyskutowal z ludzmi,
    ktorzy pisza takie glupstwa.

    > ale coz to do jasnej cholery ma wspolnego z - w moim przekonaniu
    > - sluszna krytyka tego "umoralniajacego" narod polski samozwanca:
    > michnika. ma pan racje: pochodzenie nie moze byc argumentem.

    Nigdy nie twierdzilem, ze moje strony maja cos wspolnego z Michnikiem,
    lub jego krytyka - proponuje, by zwrocil sie pan do kogos by
    wytlumaczyl panu moje postingi: ludzi normalnie lub ponadprzecietnie
    inteligentnych jest na swiecie duzo.

    > ale: skoro ten NAJWIEKSZY POLSKI MORALISTA jakos nie pali sie do tegvo, zeby w
    > poslce osadzono zbrodniarzy stalinowskich: jego brata stefana i p. wolinska,
    > ktorzy broniac sie, wyzywaja polakow od antysemitow, to, przyzna pan uczciwie,
    > ze stawia to pana adasia w nieciekawym swietle.

    Gdyby Michnik domagal sie sadu dla rodziny lub przyjaciol, to odsadzilby
    go pan od czci i wiary argumentujac, ze nawet przed sadem nie ma obowiazku
    zeznawania lub innego wystepowania przeciw wlasnej rodzinie, a co dopiero
    na forum poza sadowym. Pomijajac kwestie, czy ten panski zarzut ma w
    ogole jakis sens wykraczajacy poza panski horyzont umyslowy, a wiec istotny
    dla opini publicznej.

    > "albo rybki, albo akwarium".

    To tylko panskie wyobrazenie o Polakach, ze jest dla nich typowym
    publiczne atakowanie czlonkow rodziny i nie moga byc Polakami,
    jesli tego nie robia. Jest to oczywiscie denna brednia:
    Cokolwiek by jakikolwiek Polak, jakiegokolwiek pochodzenia,
    zrobil, czy nie zrobil, nie podwaza to w niczym jego Polskosci.
    Swej narodowosci mozna zrzec sie tylko samemu, ale to nie
    takie proste: nawet pan (niestety, jesli chodzi o moj poglad)
    jest Polakiem.

    Piotr Kraczkowski
    CV:
    www.geocities.com/pkraczkowski/evitae.htm
    www.geocities.com/pkraczkowski/europa/gpatent.htm
    www.geocities.com/pkraczkowski/politik/glinkpol.htm
    www.geocities.com/pkraczkowski/europa/gpalesti.htm



    Temat: Pieprzony akwizytor!
    Gość portalu: Leon napisał(a):

    > Wy wszyscy prawi i nielubiacy chamstwa, robicie to chyba specjalnie nie
    > zjezdzajac, co? Co was to obchodzi jak jezdze?
    > Moze spiesze sie do ciezarnej zony, moze obiad ni stygnie, moze jak sie nie
    > pospiesze to sie klient wk..wi i strace prace, moze chce mi sie do WC? A moze
    > po prostu taki mam styl?
    hip: Ale poza tym, że codziennie bezustannie spieszysz się do WC lub od kilku
    lat bez przerwy do ciężarnej żony to masz obowiązek przestrzegać prawa i
    przepisów o ruchu drogowym.

    > Jade za jednym, drugim spokojnie i nic. Podjezdzam, nic, no to stwierdzam,
    ze
    > kierowca nie patrzy w lusterko. Proste? Nie uzywam swiatel. Czy to tak trudno
    > popatrzec od czasu do czasu w lusterko, ze ktos sie zbliza i nalezaloby
    > zjechac?
    hip: Wydajesz się mało rozumieć o co chodzi. Jeśli jesteś jednym z tych
    akwizytorów to może środowisko, w którym przyszło ci egzystować nie pozwala ci
    na inne widzenie świata. Rzecz nie w zjeżdżaniu i ustępowaniu chamom tylko w
    chamstwie tych "spieszących do ciężarnych żon" akwizytorów. Bo drogi publiczne
    są dla wszystkich szanujących przepisy na nich obowiązujące. A ty jeśli chcesz
    spieszyć się do wiecznie ciężarnej żony i łamać przepisy to musisz najpierw
    uszanować tych, którzy się nie spieszą i jadą przepisowo.

    > Dlaczego na autostradach tak pozno zjezdzacie? Mie mozna wczesniej?
    > "Nieee, jak to, ja mam komus ustapic? Przyblokuje go niech nie bedzie taki
    > hojrak. Poczekam, az zatrabi i jeszcze dam po hamulcach. Mialem zly dzien, to
    > sie wyladuje"
    > Malo to takich co po za soba nic ich nie obchodzi? I to wy nazywacie siebie
    > kuturalnymi? Bo blokujecie?
    hip: Celowe i bezsensowne blokowanie jest takim samym chamstwem jak natrętne
    ponaglanie do ustąpienia przejazdu w sytuacji nieuzasadnionej (bo się spieszę
    do WC).

    Zbierajcie podpisy, zeby wporwadzic ograniczniki
    > predkosci.
    > Psychologicznie jest udowodnione, ze WY ktorzy nie ustepujecie, macie nizsze
    > mniemanie o sobie, nie sprawdzacie sie w pracy, domu itp. Chcecie sie w ten
    > sposob dowartosciowac, bo przynajmiej to zalezy od was czy puscicie, czy nie.
    > To ze szef was gnoi to wasza sprawa i nie mieszajcie do tego innych.
    > A jesli tak jest to pewnie ma racje.
    hip: Może opiszesz jak ty ustępujesz innym to się może niektórzy czegoś nauczą.

    > Moi drodzy, czujecie sie pewnie w waszych samochodach, to jest wasza oaza.
    > Czy wiecie, ze gdybysmy wszyscy jezdzili kabrioletami, to kultura jazdy by
    > wzrosla?
    > Prawde o czlowieku mozna poznac jak sobie wypije i po tym jak prowadzi.
    > Wiec moze ci co trabia moze maja was kapelusznikow po prosu dosc?
    hip: Wklepałeś sobie do głowy słowo kapelusznik i tak go bezmyślnie powtarzasz.
    Drogi publiczne są też dla tych w kapeluszu i dla blondynek. Napewno nie dla
    chamów i permanentnie łamiących przepisy. Oni za swoje wybryki powinni wreszcie
    słono płacić. BTW: jeździsz pewnie w czapeczce z daszkiem?

    > A akwizytor ma placone od tego ile sprzeda, wiec czas jest dla niego wazny.
    hip: I dlatego chamieje?

    > Ale wy tego nie rozumiecie, bo po co? Trzeba drugiego udupic, nie?
    hip: Nie pochwalam zajeżdżania drogi i jakiegokolwiek świrowania na drodze, ale
    niestety problem z tzw. akwizytorami staje się męczący. Kilka dni temu znów
    białolakierowany firmowy SEAT jechał tuż za mną, a potem z wściekłością
    zajechał mi drogę zamiast pojechać sąsiednim zupełnie wolnym pasem. Ale nie. On
    koniecznie żądał abym to ja mu zjechał chociaż zaraz zamierzałem skręcać w
    lewo. Koniecznie musiał wepchnąć się przede mnie. Jakby nie mół te 100 metrów
    do skrzyżowania pojechać za mną bo jego życie od tego zależało. Też pewnie
    spieszył się do permanentnie ciężarnej żony i na pewno sprawdzał się w pracy?
    Szkoda, że na drodze sprawdzało się jedynie jego chamstwo i obsesja.

    > Gdyby ktorys z was tak leniwie poruszal sie po drogach na zachodzie, to
    > musialby jezdzic ze stoperami w uszam. Zartabiono by was!
    hip: Na zachodzie przestrzeganie przepisów jest inne niż w Polsce. Inne są też
    statystyki wypadków. Warto o tym wiedzieć.
    >
    > Kapelusze ostatnio stanialy, kupujcie!
    hip: Innych, jak widać, nie stać na olej do głowy.
    Mówienie o akwizytorach w negatywnym kontekście jest uogólnieniem. Chodzi
    oczywiście o kierowców firmowych samochodów, z których wielu jeżdzi zupełnie
    poprawnie i złoszczą się pewnie jeśli czytają o problemie tzw. "pehowców" na
    drodze. Problem jest głębszy. Brak u nas szacunku dla innych, a już na pewno
    brak dla cudzej własności. Tego nas nauczył system "jedynie słuszny", to
    przekazaliśmy potomstwu i długo jeszcze się bedziemy musieli z tym borykać.
    pozdr



    Temat: Znowu osla lawka dla Jerzego
    dritte_dame napisała:

    > W przypadku wspomnianych na pocztku wykroczen, nie jako "arbitrowi"
    > i "instancji" lecz jako policjantowi.

    Maslo maslane - arbiter, instancja czy policjant. Taka przeciez jest miedzy
    innymi funkcja policjanta. Nie wystarczy pojsc i powiedzic: "panie wadza,
    zamknijta go bo to i siamto". Policjant przeciez tez ma swoj katalog kryteriow,
    ktorymi musi sie kierowac.

    > Uwazam ze jako "arbitra" i "instancje" traktuja (moze mimowolnie) Admina ci
    > co zakladaja watek aby oglosic: "Widzicie! Te poglady sa niesluszne BO ADMIN
    > JE USUNAL".

    Jesli ktos tak robi, to rzeczywiscie jest to pojscie na latwizne. W tym wypadku
    jednak tego sie nie moge dopatrzyc. Didjeridu i inni (w tym ja) ciesza sie, ze
    wypociny Jerzego zniknely. Usuniecie ich przez admina nie jest zadnym
    potwierdzeniem. To co pisze Jerzy to rzeczywiscie kompletne szambo. Admin wcale
    nie musialby tego usuwac, zeby utwierdzic moje przekonanie.

    > Akcje lub zaniechania Admina w takim przypadku to nie jest zaden argument
    > gdyz kryteria, ktorymi sie on/ona kieruje (przy braku ostro okreslonego
    > wykroczenia)lub tez, ktorymi kieruja sie ci co do Admina "skarza", podlegaja
    > nadmiernie dowolnej interpretacji.

    To ma do siebie posiadanie takiej wladzy, ze trudno o nieomylnosc. Nikt nie
    jest nieomylny i nie sposob dogodzic wszystkim. Ja jakos nie mam problemu z
    decyzjami admina (do tej pory). W ogole usuwanych jest bardzo malo tekstow i to
    juz jest cos. Admin tak samo konsekwentnie usuwa teksty nawolujace (w podobnie
    perfidny sposob jak teksty Jerzego) do nienawisci na tle rasowym wobec Zydow
    jak i Muzulmanow. GW nie powinna byc miejscem do publikowania popluczyn
    po "Mein Kampf", obojetnie pod jakim kierowane adresem.
    Nie chce teraz wiklac sie w dyskusje, czy Jerzy nawolywal czy nie. Hitler
    w "Mein Kampf" tez nie pisal nic o obozach koncentracyjnych, o komorach
    gazowych, o gettach. Nie nawolywal do zarzynania Zydow. On tylko podobnie
    perfidnie przygotowywal grunt, podobnie perfidnie tworzyl wizerunek wroga,
    zagrozenia. Reszta przyszla sama.
    To co pisze Jerzy, to nie zwykla wulgarna pyskowka majaca na celu
    dowartosciowanie strony walczycych i "dowalenie" przeciwnikowi.
    To nie snucie jakichs zam nowych hipotez, na podstawie wykrzywionego wizerunku
    rzeczywistosci.
    To co serwuuje ow Jerzy, to cienkie popluczyny "Mein Kampf" wyciagniete z
    szamba i nieco przewietrzone. W zadnym kraju europejskim tego sie nie toleruje.
    Za to wlasnie chwala adminowi, ze potrafi jedno od drugiego odroznic.

    Czy moze nie masz nic przeciwko wielostronnicowym elaboratom o zagrozeniu
    swiata przez "zydostwo", o zgubnych skutkach perfidnej kultury zydowskiej itd?
    Sek w tym, ze ten temat jest juz tak oklepany, ze malo kto bierze go juz serio.
    Wszyscy wiedza, jak doszlo do zaglady Zydow i co go poprzedzilo. Zydow w
    Europie juz poza tym praktycznie nie ma. W przypadku nowych "Zydow", a wiec
    nowego "zagrozenia" Europy i swiata jakimi sa obecnie muzulmanie sprawa ma sie
    inaczej. To nowa szansa dla takich jerzykow, zeby tymi samymi, starymi metodami
    lapac na lep zastepy nastepnych frustratow.



    Temat: PRZYPOWIEŚĆ O ZIARNKU GORCZYCY
    PRZYPOWIEŚĆ O ZIARNKU GORCZYCY
    "Mówił jeszcze: Z czym porównamy królestwo Boże, lub w jakiej przypowieści je
    przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest
    najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się
    większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne
    gnieżdżą się w jego cieniu" (Mr.4:30-32, BT).

    Łukasz umieszcza tę przypowieść w kontekście postawy obłudnego przełożonego
    synagogi (Ł.13:10-17). To ułatwia prawidłowe zrozumienie tego, co Jezus miał
    na myśli. W czasach Jezusa zaszczytne stanowiska w judaizmie zajęło wielu
    ludzi obłudnych. Jezus zdawał sobie sprawę z tego, że w przyszłości
    chrześcijaństwo bardzo się rozrośnie. Dobrze wiedział też o tym, że podobne
    skrzywienia będą miały miejsce i tu. Kiedy religia jest mała i niepopularna,
    zazwyczaj nie przyciąga do siebie ludzi, kierujących się niewłaściwymi
    pobudkami. Przyłączając się do małej, niepopularnej grupy, trudniej jest
    dowartościować się, czerpać korzyści finansowe, lub zapewnić sobie
    utrzymanie. Wszystko to łatwiej osiągnąć, przyłączając się do dużej
    społeczności wyznaniowej. Oczywiście, nie każdy, kto przyłączy się do
    większej grupy, i zajmie pośród niej zaszczytne stanowisko, jest obłudny lub
    wyrachowany i kieruje się nieszlachetnymi pobudkami. Niemniej nie da się
    wówczas tego typu problemów uniknąć.

    Apostoł Piotr ostrzegał: "Stali się zaś i fałszywi prorocy wśród ludu, jak i
    wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzą stronnictwa zguby, i
    Tego, który wykupił ich, Władcę, odrzucając, przyprowadzając sobie samym
    szybką zgubę. I liczni ulegną ich rozpasaniom z powodu, których droga prawdy
    będzie przedmiotem krzywdzącego mówienia i w zachłanności foremnymi
    [umodelowanymi; sfałszowanymi; złudnymi] słowami was przehandlują [wyzyskiwać
    będą]; dla nich sąd od dawna nie jest bezczynny i zguba ich nie drzemie"
    (2Pt.2:1-3, NT int.).

    Jeśli chodzi o ptaki, to już Salomon użył ich jako symbol czegoś negatywnego
    [donosicieli] (Kzn.10:20). W Księdze Objawienia Jan, pisząc o "Babilonie
    Wielkim", zapowiada, że stanie się siedliskiem wszelkiego ptaka nieczystego i
    budzącego wstręt (18:2b; por. Iz.18:6; Mt.13:4). Powyższej przypowieści,
    zapowiadającej to negatywne zjawisko, nie można jednak ograniczyć wyłącznie
    do Babilonu Wielkiego. Symboliczne ptaki zagnieździły się też w symbolicznej
    Jerozolimie, tj. wśród mniejszości chrześcijańskich. Osoby obłudne,
    nierozsądne i nieznające Boga, podobne do skrytykowanego przez Jezusa
    przełożonego synagogi, miały też zagnieździć się w zborach prawdziwych
    chrześcijan (Ł.13:14; por. 3Jn.9-11; 1Tm.6:5; 2Tm.2:20).

    "I w tego rodzaju przypowieściach licznych mówił im słowo, w miarę tego jak
    mogli słuchać" (Mr.4:33).

    Jezus przekazywał uczniom prawdę stopniowo. Pod koniec swej działalności,
    stwierdził: "Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie
    możecie" (Jn.16:12, BW).

    "A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko
    swoim uczniom" (Mr.4:34, BT).

    Tajemnice królestwa nie wszyscy, więc są w stanie pojąć (Mt.13:11). Szansę
    mają ci, którzy przykładają do nich dużą miarę zainteresowania (Mt.13:36).
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • dsj4cup.htw.pl



  • Strona 3 z 3 • Wyszukano 165 rezultatów • 1, 2, 3 
    Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Design by SZABLONY.maniak.pl.